poniedziałek, 25 września 2017

Ulubieńcy niekosmetyczni ostatnich miesięcy

Po ulubieńcach kosmetycznych przyszedł czas na tych niekosmetycznych. 
Serdecznie zapraszam...











Wrzosy.
To tak na prawdę ulubieńcy ostatnich bardziej tygodni niż miesięcy gdyż sezon na nie dopiero się rozpoczyna a mi nieodłącznie kojarzą się z nadchodzącą wielkimi krokami jesienią. 
Mój ogródek jest maleńki ale zawsze staram się mieć w nim porządek i jakieś sezonowe kwiaty. Jesieni nie wyobrażam sobie bez wrzosów. Cieszą oko zarówno samym wyglądem jak i kolorami. Na zdjęciach powyżej widzicie moje najnowsze zdobycze z Lidla (tam najczęściej kupuję wszelkiego rodzaju kwiaty). Inne kolory również znajdziecie u mnie w doniczkach:)
Angielska jesień (tak jak zresztą pozostałe pory roku:() jest szara i bura i bardzo rzadko możemy cieszyć się słońcem i brakiem deszczu dlatego też takie kolorowe akcenty w ogrodzie zawsze są mile widziane:)









Jestem wielką fanką Tess Gerritsen i jeżeli śledzicie mnie na Instagramie mogliście zobaczyć moją kolekcję jej książek. Dla mnie jest numerem jeden i Stephen King poszedł w "odstawkę".
Będąc 2 lata temu w Polsce w Biedronce natknęłam się na książkę Jonathana Nashaw o intrygującym tytule: "Dziewczyny, których pożądał". Pomyślałam cóż za tytuł, ale opis na odwrocie i zawrotna cena 10 zł skusiły mnie do zakupu. Po przylocie do Anglii książka długo leżała na półce i czekała na "swoją kolej". Kiedy jednak zaczęłam ją czytać przepadłam bez reszty. Przeczytałam ją w niecałe 2 dni. Książka obiegła też już wielu moich znajomych i każdy potwierdza moje zdanie: "Jest świetna!!!". Fani kryminałów na pewno będą zadowoleni. 

Autor dotąd mi nieznany świetnie opisuję w książce psychikę mordercy. 

Krótki opis: (opis pochodzi ze strony lubimyczytac.pl)

Agent FBI Pender od jedenastu lat zmaga się ze swoim Nemezis – bezowocnie prowadzonym dochodzeniem w sprawie serii morderstw. Od jedenastu lat patrzy bezsilnie na kolejne zabójstwa, od jedenastu lat prześladują go wspomnienia miejsc zbrodni i ciał ofiar, które łączy jedynie kolor włosów – truskawkowy blond. Przez jedenaście lat bestia w ludzkim ciele pozostaje nieuchwytna, kontynuując swoje dzieło. 
Do czasu... 
W wyniku rutynowej kontroli drogówki zatrzymany zostaje Ulysses Christopher Maxwell. Lub coś, co się za niego podaje.
W podróży towarzyszą mu jedynie rozpłatane niedawno zwłoki młodej kobiety o włosach w ukochanym przez mordercę kolorze. Według dr Irene Cogan, biegłego psychiatry sądowego, aresztowany cierpi na zaburzenie dysocjacyjne osobowości. Max, Christopher, Kinch, Lyssy, Alicia – wszyscy oni zamieszkują mózg Ulyssesa, nawzajem o sobie nie wiedząc, zmieniając jego świadomość niczym karty w kolejnym rozdaniu upiornego pokera. Przynajmniej jedno z nich jest odpowiedzialne za jego zbrodnie. Irene staje się zakładniczką dewianta, kiedy dokonuje on spektakularnej ucieczki z policyjnego aresztu. Usiłując odwlec nieuniknione, godzi się na skomplikowaną i perwersyjną grę o życie ze zmieniającymi się osobowościami szaleńca. Tymczasem agent Pender rozpoczyna wyścig z czasem, by ją odnaleźć i zakończyć koszmar trawiący jego życie od lat.


Długo się nie zastanawiałam i zakupiłam kolejną książkę Jonathana "Lęk pierwotny" i jestem pod tak samo dużym wrażeniem co pierwszej. Kończę ją już prawie i sama nie znam zakończenia:D

Jego książki niestety są dość trudne do dostania i osobiście musiałam zamawiać "Lęk pierwotny" on-line gdyż pytając o tego autora w kilku księgarniach panie tam pracujące dziwnie na mnie patrzyły o_O nie wiedząc o co mi w ogóle chodzi. 

Polecam serdecznie. Uwierzcie mi na słowo a nie będziecie żałować zakupu.





Kolejnym ulubieńcem niekosmetycznym jest moja ukochana stara filiżanka przytargana z Polski. Kupiłam ją w malutkim sklepie u mnie w miasteczku i nie wyobrażam sobie codziennej, porannej kawy bez niej. Wiem że może to głupio brzmieć ale podejrzewam że i Wy macie swoje ulubione kubki, filiżanki czy też szklanki i mimo iż szafka z kubkami się nie domyka codziennie rano sięgam tylko i wyłącznie po nią.
Ma idealny kształt i wielkość a poranna kawa smakuje mi jeszcze bardziej.





Jesień to dla większości z nas czas kiedy wyciągamy swoje świeczki i kominki i otulamy się pięknymi zapachami i ciepłem jakie dają. 
Otóż u mnie świece palone są cały rok i nie przeszkadza mi że np. świeci słońce.
Woodland Wick to firma oferująca świece z naturalnymi drewnianymi knotami, które podczas palenia imitują palące się w kominku drewno czyli "strzelają". Oczywiście nie jest to efekt jak pokaźnego kominka, raczej delikatne "pyrkotanie" ale mi to w zupełności wystarcza. Firma ta do złudzenia przypomina mi Woodwick tylko że jest o wiele tańsza. Nawet kształty słoi mają podobne i kiedyś w przyszłości na pewno pokażę Wam moją skromną kolekcję tych świec bo na prawdę warto.

A dziś chciałam w szczególności polecić Wam zapach Cool Linen, który jest niesamowity i fanki świeżych zapachów typu niebieski Lenor będą zachwycone. Zapach delikatny a zarazem bardzo wyczuwalny w pomieszczeniach (nie polecałabym osobom które mają migreny lub są nadwrażliwe na zapachy gdyż nadmiar tej świecy może delikatnie podduszać). Pali się długo i wypala się do samego końca (to już moje 2 lub 3 opakowanie).
Pięknie też się prezentuje i jest super pomysłem na prezent. Jak moi znajomi nie wiedzą co mi kupić zawsze podsuwam im pomysł na właśnie te świece. Wybór zarówno kształtów jak i zapachów jest ogromny. W ofercie firmy znajdziemy m.in takie zapachy jak: owoce lasu, cynamon, wanilia jak i coś bardziej świeżego lub kwiatowego np. lilia. Są również zestawienia 3 zapachów i w miarę palenia mamy kombinację zapachową. 
Możemy je kupić w sklepach B&M w UK a ceny zaczynają się już od Ł4 za sztukę tak więc myślę że cena jest adekwatna do jakości.



Kończąc moich ulubieńców jestem ciekawa czy i Wy macie swoich niekosmetycznych ulubieńców? Jeśli tak koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach.

Ściskam

Justyna

37 komentarzy:

  1. Świece mogłabym przytulić, filiżanki ulubionej nie mam ale za to kubek który ma pojemność 1L i piję w nim herbatę:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha mój narzeczony ma taki 1 L kubek. Wygląda komicznie kiedy z niego pije ale za to jak oryginalnie...:D

      Usuń
  2. Książki zdecydowanie dla mnie i bardzo chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacyjni ulubiency ♥ Bardzo oryginalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spodobała mi się filiżanka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie kuszą świece Woodland Wick, podoba mi się idea z nietypowymi knotami. Filiżanka jest przeurocza i idealna na jesień, w niej kawa musi smakować wyśmienicie. Wrzosów jeszcze u siebie nie zasadziłam, ale pewnie na dniach to zrobię. Pelargonie już zdecydowanie najlepsze dni mają za sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w tym roku niestety pelargonii nie było. Ogród zdominowały pomidory które w tym roku niestety nie obrodziły:(
      Nie wiem jak inne tego typu świece ale mam wrażenie że te z Woodland Wick palą się o wiele dłużej niż z tradycyjnym knotem.

      Usuń
  6. Nie Ie widzialam ww w takim opakowaniu, a chetnie bym kupila, ale inny zapach. Ja sie kocham w lodeczkach ww

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie są oryginalne WoodWick tylko tańsze odpowiedniki:)

      Usuń
  7. Ta filiżanka jest piękna ;) Sama mam ulubiony kubek :) i najchętniej sięgam właśnie po niego - nie lubię gdy ktoś inny go używa :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam jesienne długie wieczory :) Piękna filiżanka. CHętnie sięgnę po wspomniane przez Ciebie pozycje książkowe. Lubię takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko osobiście jestem wielką fanką gorąca i lata ale jesienne wieczory z dobrą książką też są jak najbardziej ok:)

      Usuń
  9. Też uwielbiam Tess (mam nawet autograf!) :) Muszę przeczytać coś tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękna filiżanka :) Wrzosy tę uwielbiam. Niby takie zwyczajne, ale mają w sobie niepowtarzalny urok :)
    Z przyjemnością dołączam do grona obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozostanie ze mną.
      Wrzosy dla mnie są oznaką nadchodzącej jesieni. Pięknie wyglądają i są łatwe w pielęgnacji:)

      Usuń
  11. Mi też spodobała się filiżanka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę sprawdzić książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham wrzosy, a książki nie miałam okazji czytać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzosy nieodłącznie kojarzą mi się z nadchodzącą jesienią:)

      Usuń
  14. Mam swoją ulubioną filiżankę, kawa najlepiej smakuje z niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Śmiesznie to brzmi ale fakty mówią za siebie:)

      Usuń