Gadżety kobiety: Turbie Twist i czepek z Soap& Glory

Witajcie Kochani!!!

Dziś zapraszam Was na drugi "odcinek" serii postów na moim blogu pt: "Gadżety kobiety" w którym mowa będzie o kolejnych dwóch gadżetach, które ułatwiają mi życie i codzienną pielęgnację.


Turbie Twist czyli ręcznik z microfibry i czepek pod prysznic z Soap& Glory. Dwa przedmioty niby zwykłe i pospolite a tak bardzo pomagające w codziennej pielęgnacji włosów.

W dzisiejszym poście przedstawię Wam też mojego "modela", który zaprezentuje Wam na własnej głowie jak ręcznik i czepek wyglądają na głowie. Proszę państwa przed Wami Kermit Żaba...:D

Od czepka więc zacznę.




Czepek Soap& Glory wykonany w 100% z Polyester Satin (cokolwiek to jest). Kolor brzoskwiniowy. Nie muszę Wam mówić bo same zapewne zauważyłyście, że czepek jest uroczy. Nie dość że posiada na przodzie dziewczęcą kokardę to na dodatek obszyty jest uroczą falbanką. Są to elementy jedynie dekoracyjne ale mimo wszystko cieszą oko.




Czepek jest wodoodporny i śmiało możemy zakładać go pod prysznic nie obawiając się zmoczenia naszej czupryny. Ja osobiście nie używam go w tym celu gdyż włosy myję codziennie. Więc do czego mi służy? Mianowicie idealnie nadaje się do masek na włosy. Po nałożeniu maski na całą długość włosów, nakładam na głowę czepek i dodatkowo jeszcze jakiś ręcznik lub turban np. z Primarka (o nim za chwilę). Z racji dość solidnej gumki trzyma się na głowie i z niej nie spada ani się nie ześlizguje. Maska ma ułatwione zadanie aby lepiej przeniknąć w głąb włosa i go odżywić.




Dzięki temu że jest wodoodporny nic nam przez niego nie przesiąka. Po zdjęciu, wystarczy przewrócić go na drugą stronę i wypłukać w ciepłej wodzie. Następnie pozostawić do wyschnięcia. Jest bardzo trwały, elastyczny i szybko schnie. 
Stosowałam już wiele czepków i te jednorazowe i wielokrotnego użytku ale ten z Soap& Glory sprawdza się u mnie najlepiej i serdecznie mogę Wam go polecić.
Do kupienia w sklepach Boots za kwotę około 8 funtów.

Kolejnym przydatnym gadżetem jest ręcznik z microfibry Turbie Twist.




Ręcznik niby zwykły a jednak tak bardzo ułatwia mi pielęgnację, że już rozmyślam nad zakupem jeszcze paru egzemplarzy;)
Swój ręcznik posiadam w kolorze zielonym choć opcji kolorystycznych z tego co wiem jest wiele. Wykonany jest w 100% z microfibry. Posiada elastyczną gumkę przez którą wkładamy koniec ręcznika. Na załączonym obrazku widzimy dokładny opis i sposób jego założenia na głowę.



Kermit Żaba prezentuje też odwrotny sposób jego zakładania który sprawdza się równie dobrze.



Ręcznik występuje w jednym rozmiarze ale podobno sprawdza się zarówno u dzieci jak i u dorosłych. Jeżeli chodzi o dzieci niestety nie mogę się w tej kwestii wypowiedzieć natomiast u mnie spisuje się na medal. Jest bardzo lekki i miły w dotyku choć zapewne jak wiecie microfibra ma to do siebie że lubi "czepiać" się szorstkich powierzchni. Na moją dość dużą głowę pasuje idealnie. Po prysznicu zawijam włosy w "świderka" i zakładam ręcznik. Turbie Twist z racji swojego tworzywa z jakiego jest stworzony świetnie tą wodę absorbuje dzięki czemu włosy szybciej schną po jego zdjęciu.
Ktoś mógłby powiedzieć że to zwykły kawałek microfibry wycięty w odpowiedni kształt z małym kawałkiem gumy na przodzie. Owszem mogę się zgodzić i z takim określeniem ale to nie zmienia faktu, że to bardzo przydatny gadżet, który ułatwia mi pielęgnację moich włosów, a uwierzcie mi, że jak się ma włosy za tyłek to każda pomoc w ich pielęgnacji jest cenna:)




Łatwo się go czyści. Można prać zarówno w dłoniach jak i w pralce. Po użyciu szybko schnie i jest gotowy do następnego użycia;) Jego cena to niecałe 4 Ł. Kupiłam go w sklepie TKMaxx i tam jedynie go widziałam. Turbie Twist pochodzi z USA i tam nie ma problemu z jego dostaniem. Stacjonarnie w UK dostępny jest w TKMaxx-ie z tego co wiem. Jeżeli, któraś z Was wie gdzie jeszcze można go dostać podzielcie się tą informacją w komentarzach.

Jego tańszym zamiennikiem jest "turban" z Primarka. "Turban" bo w roli ręcznika w ogóle się nie sprawdza. Wykonany jest ze sztucznego materiału, który w ogóle nie wchłania wody i tak na prawdę stanowi jedynie ozdobę lub tak jak w moim przypadku; zakładam go na czepek po wcześniejszym ogrzaniu turbana (na np. kaloryferze), dzięki czemu jego ciepło pomaga masce lepiej i szybciej przeniknąć w głąb włosa i go odżywić. 




Podobnie jak Turbie Twist występuje w wielu odcieniach ale zamiast elastycznej gumki ma ozdobry guzik/koralik. Jego cena jest niska (1.50 Ł) i dostępny jest w Primarku.
Takie ręczniki zapewne wiele z Was ma i używa a one same często występują w ofertach różnych firm. Turbie Twist mogę polecić Wam z czystym sumieniem i zapewnieniem, że będziecie z niego zadowolone równie mocno jak ja.

Macie? Używacie?

Ściskam

Justyna

niedziela, 22 listopada 2015

Czytaj dalej » 12

Evelin Cosmetics Argan & Olive Przeciwzmarszczkowy Krem Nawilżający na Dzień

Witajcie Kochani!!!

Dziś chciałabym przedstawić Wam krem, który kupiłam całkiem przypadkiem będąc ostatnim razem w Polsce. Potrzebowałam dobrego kremu nawilżającego na dzień pod makijaż. Wybór padł na ten krem. Czy spełnił swoją rolę? Zachęcam do dalszej części.



Przyznam szczerze że z asortymentem pielęgnacyjnym marki Eveline nie jestem bardzo obeznana a i ten krem wydał mi się "nowością". On sam przeznaczony jest do skóry wrażliwej, suchej i normalnej więc "nie dla mnie". Mimo to skusiłam się na niego.


Opakowanie bardzo "ekskluzywne" z dominacją złotego koloru. Sam słoiczek jest plastikowy i nieco "oszukany". Po wyglądzie wydawać by się mogło że to duży słoiczek który starczy nam na dłuższy czas. Niestety pudełeczko jest tak skonstruowane że tylko tak nam się wydaje a tak na prawdę krem sięga nam do połowy słoiczka.

Sam krem zabezpieczony był dodatkową folią która gwarantowała nam świeżość produktu.

Krem ma zielonkawy/pistacjowy kolor i bardzo przyjemną, kremową konsystencję. Łatwo się aplikuje i równie dobrze wchłania. Zapach jest bardzo przyjemny, świeży ale nie utrzymuje się na buzi. 



A jeżeli chodzi o samo działanie?



Producent wymienił nam szereg zadań, które według niego ma robić krem m.in; ma być przeciwzmarszczkowy, ma ekstremalnie nawilżać naszą skórę, regenerować naskórek, wygładzać zmarszczki, redukować oznaki upływającego czasu o_0, poprawiać sprężystość i elastyczność naskórka, redukować symptomy zmęczenia i stresu oraz wyraźnie odmładzać i dodawać blasku naszej cerze.
Hmm...i tutaj zaczynają się schodki. Według mnie krem dzięki swojej kremowej konsystencji ładnie się rozprowadzał i wchłaniał nie pozostawiając tłustej warstwy.  Jednak ekstremalnie to on na pewno nie nawilżał. Nawilżanie było na średnim poziomie.
Kupiłam go z myślą stosowania pod makijaż i przyznam że w tej roli spisał się na prawdę dobrze. Nie zapchał mnie ani też nie sprawił aby mnie po nim wysypało. Nie uczulił, nie podrażnił. Kilka też razy użyłam go na noc zamiennie z moimi olejkami i niestety z nimi nie wygrał pod względem nawilżenia. Olejek to jednak olejek i ciężko go nawet dogonić;)
I niestety to tyle jeżeli chodzi o moją spostrzeżenia. Więcej obietnic producenta nie zauważyłam aby były spełnione. Poza tym nie za bardzo chce mi się wierzyć że taki krem jest w stanie widocznie nam zredukować zmarszczki i je wygładzić nie mówiąc już o zminimalizowaniu oznak zmęczenia i stresu. Na te czynniki chyba najlepiej działa sen i nasze indywidualne upodobania niż krem. O sprężystości i elastyczności naskórka też się nie wypowiem bo nie zauważyłam widocznych efektów, a blask mojej cerze nadają olejki i pielęgnacja którą obecnie stosuję.


Krem ma 50 ml pojemności i jest ważny 6 miesięcy od otwarcia więc trzeba się spieszyć. Cena nie jest wysoka i waha się pomiędzy 12-16 zł. Jest ogólnodostępny.

Tak więc niestety kolejny raz producent chciał nas zbajerować super opisem a działanie pozostawia wiele do życzenia. Nie skreślam go jednak, bo jako krem pod makijaż dla skóry tłustej/mieszanej spisywał się całkiem ok. Nie wiem jak poradził by sobie ze skórą suchą. Myślę że tego typu cery potrzebowały by jednak czegoś mocniejszego.
W roli dobrego kremu pod makijaż był ok i w tej roli mogę go polecić z czystym sercem. Jednak jeżeli szukacie czego przeciwzmarszczkowego niestety będziecie niezadowolone.


A czy Wy miałyście okazje go używać? Jakie są Wasze ulubione kremy na dzień?

Ściskam
Kokos

poniedziałek, 9 listopada 2015

Czytaj dalej » 12

Listopadowe denko

Witajcie Kochani!!!

Tytuł mówi sam za siebie, więc bez zbędnego wstępu zapraszam na listopadowe denko:)



Produkty do kąpieli i pod prysznic.
Gigantyczna butla żelu pod prysznic z Soap& Glory Orangeasm była tak wielka 500ml,że zapach po miesiącu już mi się znudził;) Żart. Bardzo fajny, wydajny i dobrze pielęgnujący żel który mogę serdecznie polecić. Plus za piękny orzeźwiający zapach który niestety długo się nie utrzymuje.

Peeling do ciała z Avon z serii Planet Spa miał pachnieć kawą a pachniał...sama nie wiem czym. Peeling też do raczej nie był, bardziej żel peelingujący i przyznam że w tej roli radził sobie całkiem nieźle. Powrotu jednak nie planuje.

Babydream kremowy płyn do kąpieli którego używam jako zwykłego żelu pod prysznic. To już moje chyba 4-5 opakowanie i w zapasie mam jeszcze 2 więc świadczyć to może tylko o tym że produkt bardzo lubię i chętnie robię sobie jego zapasy jak tylko mam możliwość:)

Radox żel pod prysznic o cudownym zapachu i właściwie tylko dla tego zapachu kupuję ten żel. Jest cudowny i kocha go cała moją rodzina;) Jeszcze nie raz zagości w mojej łazience:)

Peeling z Nuxe Body okazał się świetnym zdzierakiem, który miał bardzo charakterystyczny zapach. Drobinki, a raczej łupki migdałów świetnie zdzierały i przy okazji masowały skórę. Skład bardzo przyjemny i co najważniejsze peeling nie zostawiał tłustej warstwy. Cena niestety dość wysoka w wydajności średnia więc w regularnej cenie raczej się na niego nie skuszę.

Mydło miodowe od Bania Agafii też niestety się już skończyło a Madzi serdecznie dziękuje za podpowiedź aby mydła używać wraz z gąbką, wtedy będzie bardziej wydajne i będzie się lepiej pienić. I faktycznie tak było. Z pewnością w przyszłości skuszę się jeszcze na wersję kwiatową której jeszcze nie miałam a jestem bardzo niej ciekawa. Więcej o mydełku możecie przeczytać też tutaj KLIK.


O duecie John Frieda pisałam w poprzednim poście oddzielny post więc tam Was odsyłam KLIK


Suchy szampon Colab który jest sygnowany przez Ruth niestety się u mnie nie sprawdził. Nie odświeżał, średnio pachniał i w ogóle nie robił nic co suchy szampon robić powinien. Pozostaję przy swoim Batiste.

Szampon z Isany podobnie jak odżywka nie był zły ale nie zachwycił mnie również niczym szczególnym abym chciała do niego wrócić.


Pełną recenzję masełka do ust z Nuxe możecie przeczytać tutaj KLIK

Krem z Lirene Duo-Nawilżenie był całkiem ok i faktycznie nawilżał ale osoby z skórą suchą myślę że mimo wszystko potrzebowałyby czegoś bardziej nawilżającego.

Płyn dwufazowy do demakijażu oczu z Nivea niestety spisywał się u mnie średnio a ja sama nie rozumiem tych zachwytów pod jego adresem. Powrotu nie planuje.

Clinique Take The Day Off tym razem w formie małego płynu dwufazowego też okazał się zwykłym przeciętniakiem na którego nie warto wydać ceny pełnowymiarowej.


Ziaja kozie mleko krem do rąk to już moje kolejne opakowanie i jak same możecie zobaczyć tutaj w UK jego cena jest zawyżona niż ta w PL. Mimo to chętnie po niego sięgam w każdej porze roku i bardzo go lubię.

Mydełko z Cien (Lidl) w limitowanej wersji jabłko i rabarbar pachniało jak lato-cudownie. Kwaśny zapach rabarbaru był wyraźnie wyczuwalny choć na rękach zapach niestety nie utrzymywał się dość długo. Niestety mydełka nie są już dostępne ale mam nadzieję że ta wersja zapachowa wróci jeszcze i wtedy zrobię sobie jej zapas;)

Płyn do kąpieli dla dzieci z babydream był przeze mnie używany jako żel do higieny intymnej kiedy ten do tego przeznaczony mi się skończył. Spisywał się całkiem nieźle i w tej roli również dał sobie radę;)


O maskach z Marion i Dermedic pisałam oddzielny post KLIK i tutaj możecie się więcej dowiedzieć na ich temat;)

Pasta do zębów Bania Agafii z borówką miała moc odświeżenia ale niestety zauważyłam że nie dawała sobie rady z oczyszczaniem a ja miałam wrażenie że moje zęby zaczęły żółknąć;/ Nie wiem czy to jej zasługa czy też nie ale już spotkałam się z opiniami że te pasty mogą powodować takie właśnie problemy.

I na sam koniec pięknie pachnące i robi to co ma robić mydełko z Nivea o pięknym zapachu tej linii.

Listopadowe denko kończę dziś i zabieram się za składowanie i zużywanie kolejnych kosmetyków:)

A jak Wam poszły listopadowe denka???

Ściskam

Justyna

poniedziałek, 2 listopada 2015

Czytaj dalej » 57