niedziela, 13 marca 2016

Babcia Agafia i jej maseczki

Witajcie Kochani!!!

Maseczeki od babci Agafii szturmem podbiły blogosferę i nie tylko. Wiele z nas je zna i bardzo lubi. Ja sama jestem szczęśliwą posiadaczką aż 7 egzemplarzy ale w dzisiejszym poście przedstawię Wam jedynie 5 z całej gromadki (dwie pozostałe czekają na swoja kolej ale o nich na pewno też jeszcze usłyszycie).


Słowem wstępu: każda maseczka ma 100 ml pojemności i jest zamknięta w bardzo wygodnym opakowaniu z zakręcanym dziubkiem. Maseczek w saszetkach nie znoszę i ich w ogóle nie kupuję właśnie zw względu na ich opakowanie. Natomiast te dodatkowo zdobywają u mnie punkty właśnie za opakowanie. Dostępne są w wielu sklepach internetowych jak i stacjonarnie m.in ich stanowiska widziałam w sklepach Jasmin. Cena waha się od 6 do nawet 15 zł w zależności gdzie je kupujemy. Ja za swoje płacę 3.5Ł na stronie thenaturalskincare.co.uk, którą serdecznie polecam dziewczynom mieszkającym w UK. Fantastyczna obsługa a zamówione kosmetyki przychodzą w 2-3 dni idealnie zapakowanie. Również do każdego zamówienia powyżej 20 Ł maseczki babci dodawane są gratis.

(wszystkie pokazane maseczki kupiłam za własne pieniążki lub dostałam jako gratis do zamówienia za które sama zapłaciłam, ze stroną podaną powyżej nie współpracuję, polecam ją bo jest godna polecenia i ma świetny asortyment a dziewczyny mieszkające w UK w końcu mają bezproblemowy dostęp do naturalnych kosmetyków)

Zacznę może od maseczki która tak na prawdę najmniej się u mnie sprawdziła a tak dokładniej po jej użyciu nie widziałam jakichkolwiek rezultatów.
Mowa o daurskiej maseczce tonizującej. Lista rzeczy które ona ma robić wg producenta jest bardzo długa.



Niestety ja nie mam o niej pozytywnego zdania. Zarówno przed nałożeniem jej na twarz jak i po zmyciu skóra była taka sama. Nie zauważyłam ani widocznego nawilżenia ani też napięcia. Nie przywróciła również komfortu skóry i nie wyrównała kolorytu. Na szczęście nie podrażniła mojej skóry ani jej nie uczuliła za to może mały plusik jej dam.
Ot zwykła maska nałożona na kilkanaście minut bez widocznych rezultatów. Jej niestety nie zakupię ponownie. Czy ją polecam? Pamiętajcie że moje zdanie wyrażam na podstawie własnych doświadczeń i to co u mnie się nie sprawdza nie koniecznie nie sprawdzi się u Was. Wybór czy powinniście ją wypróbować pozostawiam więc Wam.

I teraz już z górki bo pozostałe maseczki spisywały się całkiem nieźle.

Kolejna maseczka odświeżająca a dokładniej maska ekspres do twarzy działa na prawdę ekspresowo. 



Dzięki temu że ma ona właściwości chłodzące polecałabym przed jej nałożeniem włożyć ją do lodówki wtedy efekty chłodzące będą jeszcze bardziej wyczuwalne. Maska spisywała i nadal się spisuję (bo dzięki mojemu zamówieniu na stronie thenaturalskincare.co.uk dostałam jeszcze jeden egzemplarz) świetnie. Koi wszelakie zaczerwienienia, podrażnienia. Uwielbiam nakładać ją na twarz kiedy np. miałam przez cały dzień na twarzy bardzo "ciężki" makijaż lub po wysiłku fizycznym. Świetnie też chłodzi i koi buzię po opalaniu. Super nadaje się również po "ciężkiej nocy" aby "obudzić" naszą twarz.Efektów głębokiego nawilżenia niestety nie zauważyłam ale zaraz po jej zmyciu wszelkie oznaki zmęczenia faktycznie były usunięte a buzia była obudzona. Pięknie miętowo pachnie. Ma żelową konsystencję i delikatnie zielony kolor. Usuwa się bezproblemowo. Maski producent zaleza trzymać na twarzy 10-15 minut, ja z kolei trzymam je 20-30 minut na twarzy dla lepszych efektów.
Serdecznie ją polecam.

Kolejna maska ma postać truskawkowego dżemu i ma odwrotne właściwości niż jej siostra powyżej. Zamiast chłodzić delikatnie rozgrzewa. Mowa o fitoaktywnej maseczce witaminowej. 



Jest to chyba jedna z bardziej rozpoznawalnych maseczek. Jest bardzo gęsta, owocowo pachnie i jak wspomniałam wcześniej przypomina dżem truskawkowy z zatopionymi owocami którymi są jagody. Po jej nałożeniu wyglądamy kosmicznie a nasza skóra przez chwilę jest delikatnie rozgrzewana.

Maska jest "napakowana" dobroczynnymi substancjami i to faktycznie czuć po jej zastosowaniu. Skóra jest niesamowicie gładka i miękka wręcz "napompowana". Lubiłam używać jej szczególnie w czasie jesienno zimowym kiedy np. przez bardzo długi czas przebywałam na zimnym powietrzu. Ukoiła wtedy zaróżowione policzki. 
Przez jakiś czas odstawiłam ją na rzecz nowości i kiedy wróciłam do niej zauważyłam że po nałożeniu już nie czuję aby rozgrzewała moją buzię. Nie wiem czym to jest spowodowane. Na pewno nie jest jeszcze przeterminowana. Nie zmieniła również konsystencji ani zapachu. Właściwości pielęgnacyjne zostały ale już bez efektu rozgrzewania.

Mimo wszystko bardzo ją lubię i również mogę polecić. 

Maska odmładzająca na mleku łosia bije rekordy popularności i każdy chce ją mieć. I mi udało się ją dostać;)


Maska ma postać kremowej, bitej śmietany i pachnie (dla mnie) śmietankowym budyniem- obłędnie. Dla nawet samego zapachu warto ją kupić (żart). Sposób użycia standardowy jednak ja ją trzymam zawsze najdłużej aż do wchłonięcia. Dopiero później moczę ręczniczek w ciepłej wodzie i delikatnie ją zmywam.


W efekty odmładzające trudno jest mi zawsze uwierzyć i tym razem takiegoż efektu nie zauważyłam. Co jednak sprawiło że tak bardzo lubię tą maskę? Skóra jaką ona pozostawia. Miękka, delikatna, wypoczęta, sprężysta i elastyczna czyli wszystkie obietnice producenta zostały spełnione.
Na co jednak muszę zwrócić uwagę. Po otworzeniu jest ona ważna 12 miesięcy jednak ja proponuję używać ją bardzo systematycznie i zużyć w przeciągu 3- 4 miesięcy. Dlaczego? Ponieważ pod koniec opakowania (tj. kiedy akurat kończył się właśnie termin przydatności) kiedy nałożyłam maskę na twarz, po jej zmyciu okolice czoła i nosa były podrażnione a skóra zaczerwieniona. To nieprzyjemne uczucie zniknęło bardzo szybko i z pomocą przyszła maska chłodząca- odświeżająca oraz woda termalna, niemniej jednak taki psikus pod koniec opakowania mi zrobiła a ja czuję się w obowiązku o tym napisać. 

Mimo wszystko również jest ona moim ulubieńcem i z pewnością jeszcze nie raz do niej powrócę. Będę jedynie pamiętać aby po otwarciu zużywać ją po prostu regularnie.

Na sam koniec zostawiłam sobie moją wisienkę na torcie czyli maskę oczyszczającą na bazie błękitnej glinki. 


Oczyszczająca maseczka jest bardzo gęsta, ma delikatny niebieski kolor i pachnie jeszcze lepiej niż maska odmładzająca a to za sprawą podejrzewam glinki.


Takiej PETARDY wśród maseczek jeszcze nie miałam. Z pozoru nie zapowiadała się ciekawie. Ot zwykła maseczka z glinką tym razem błękitną a tutaj takie zaskoczenie.

Zapewnienia producenta są jak najbardziej uzasadnione.
Po nałożeniu na twarz maseczka delikatnie zastygała. Aby potrzymać ją dłużej na buzi spryskiwałam ją dodatkowo wodą termalną. Lubiłam też ją przed nałożeniem włożyć na chwilkę do lodówki, wtedy delikatnie też chłodziła. Fantastycznie oczyszcza buzię z wszelkich zanieczyszczeń nawet tych których nie widziałam;) Kiedy pierwszy raz jej użyłam przyznam szczerze z ręką na sercu jeszcze nigdy nie widziałam takich efektów po niepozornej maseczce w tak krótkim czasie. Buzia była dosłownie rozpromieniona, gładka, idealnie oczyszczona, nawilżona mimo iż to maseczka na bazie glinki. Stałam przed lusterkiem i gaiłam się na swoją twarz jakbym widziała ją po raz pierwszy;)
Dla mnie jest to najlepsza maseczka z całej 5 którą kocham miłością wielką. Osoby ze skórą tłustą wręcz "muszą koniecznie" ją wypróbować;)



Słowa dotrzymałam i w końcu zebrałam się aby napisać o nich swoją opinię. 
Maseczki polecam każdemu i na pewno każdy znajdzie coś dla siebie bo wybór jest na prawdę duży a cena wręcz zachęca do kupienia i przetestowania.

Lubicie-znacie maseczki babci Agafii?
Jakie maseczki są Waszymi ulubionymi?

Ściskam 

Justyna

42 komentarze:

  1. Chętnie przygarnęłabym kilka z nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam polecam bo są godne uwagi;)

      Usuń
  2. Nie miałam jeszcze kosmetyków rosyjskich - kupiłam ostatnio szampony z Planeta Organica, ale na Babcie Agafia może tez się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ostatnio zakupiłam szampon z tej firmy (taki w turkusowym opakowaniu) i muszę przyznać że póki co spisuje się bardzo dobrze:)

      Usuń
  3. Znam jednie zieloną odswiezajaca maseczke ale niebieska wydaje się być bardzo, bardzo fajna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest Kochana i ją też koniecznie wypróbuj:)

      Usuń
  4. Ja mam cerę suchą, ale maseczkę z niebieskiej glinki chętnie wypróbuję. I odmładzającą. Choćby dla walorów zapachowych. Zresztą Białą glinkę pod prysznic tej marki używam do mycia włosów. Rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walory zapachowe dodatkowo umilają czynność maseczkowania się;) Biała glinka pod prysznic? To może być ciekawe;)

      Usuń
  5. Świetny pomysł na zdjęcia :) Ja tych maseczek jeszcze nie testowałam,ale może w końcu się na jakąś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Kochana:) Skuś się koniecznie nie będziesz żałować;)

      Usuń
  6. ja jakoś boję się po nie sięgnąć, pomimo wielu pozytywnych opinii :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinnaś się bać. Są naturalne a używane wg wskazówek nie robią krzywdy;)

      Usuń
  7. Ale fajne pierwsze zdjęcie. Powiem szczerze, że mi żadna z tych masek ie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje:) Żadna? Uuuu a dokładniej co ci w nich przeszkadza/nie pasuje?

      Usuń
  8. Znam dwie ostatnie maseczki, czyli nawilżającą na mleku łosia i oczyszczającą, obie polubiłam :) Kiedyś przy okazji dorzucę do zakupów maseczkę odświeżającą na wypróbowanie, bo mnie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie ją wypróbuj bo jest świetna i cudnie pachnie a i działa rewelacyjnie:)

      Usuń
  9. uwielbiam maseczki może kiedyś kupię Agafiowe wytwory:)

    OdpowiedzUsuń
  10. hihihi, świetna pierwsza fotka :) Osobiście lubię te maseczki. wszystkie mi pasuje i działają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fotka mi się udała;D i bardzo się cieszę że wszystkim przypadła do gustu:)

      Usuń
  11. Fotka z powieszonymi maseczkami wymiata :D Ciekawi mnie ta maseczka na mleku łosia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Maseczka jest fajna i serdecznie ją polecam:)

      Usuń
  12. Fioletowa nie powaliła mnie na kolana, ale za to bardzo lubię błękitną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fioletowa i u mnie kiepsko się spisywała ale błękitna to moja perełka:)

      Usuń
  13. nie znam babci ;) pierwsze zdjęcie mega!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz więc ją poznać:D
      Dziękuje i cieszę się że zdjęcie tak bardzo wam się podoba:D

      Usuń
  14. Pierwsze zdjęcie wymiata, niesamowicie pomysłowe!
    Mam maskę drożdżową, jeżeli się sprawdzi, to pewnie sięgnę po niebieską oczyszczającą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje i cieszę się że zdjęcie tak bardzo przypadło Wam do gustu:D

      Usuń
  15. Dosyly mnie sluchy, ze moga one wywolac naprawde niefajne skutki uboczne, ale domyslam sie, ze na kazdego dziala inaczej. Mnie jakos do nich nie ciagnie. Plus za pierwsze zdjecie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam takie opinie ale też słyszałam że są one podrabiane o_O
      Że podrabiana jest kolorówka to każdy chyba słyszał ale o podrabianej pielęgnacji słyszałam pierwszy raz;/

      Usuń
  16. Wersja odmładzająca i oczyszczająca bardzo mnie zaciekawiły i z przyjemnością wypróbowałabym ich działanie na własnej skórze. Muszę jednak wcześniej wykorzystać moje niekończące się zapasy :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam żadnej z nich ale skusiłabym się na oczyszczającą na bazie błękitnej glinki.

    OdpowiedzUsuń
  18. jakie świetne zdjęcia :) mam kilka masek od nich w zapasach, ale szczerze mówiąc nie używałam ich jeszcze i muszę nadrobić te zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierwsze ZDJĘCIE mnie oczarowało :)

    P.S Używałam kilku z tych produktów i bardzo mile je wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. mam maseczkę witaminową i odświeżającą i bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rzeczywiście te kosmetyki podbiły blogosferę i było o nich dosyć głośno :) Mnie jednak nie skusiły, a maseczek w sumie nie nakładam :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Rety jakie świetne to pierwsze zdjęcie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jakie fajne spinacze do prania ♥ A tych maseczek jeszcze nie miałam i chyba mnie do nich nie ciągnie :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam wszystkie rodzaje tych maseczek, ale żadna z nich nie zachwyciła mnie na tyle, żebym powróciła do niej ponownie. Moimi ulubionymi, niezawodnymi maseczkami są GlamGlow. od niedawna też testuję kosmetyki Norela, m.in maski i jak dla mnie również te kosmetyki są godne polecenia podobnie jak GlamGlow :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Z Babci Agafii lubię szczególnie maski do włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Znam jedynie tę z mlekiem łosia.

    PS. Rewelacyjny pomysł na zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Miałam te maseczki jeden są fajne drugie nie ale warto wypróbować.

    OdpowiedzUsuń