piątek, 2 października 2015

L'oreal maskara Volume Million Lashes So Couture

Witajcie Kochani!!!

Kolejnym tuszem marki L'oreal, który chciałabym Wam dzisiaj przybliżyć jest słynny już Volume Million Lashes w wersji So Coutre. We wcześniejszych postach mogliście poczytać o Lash Architect 4D.

A jeżeli chodzi o So Couture...


Maskara w złoto fioletowym opakowaniu kryje w sobie silikonową szczoteczkę. Za takimi szczoteczkami nie przepadam...tzn. nie przepadałam dopóki nie pomalowałam rzęsy nią. Jest mała i precyzyjna a włoski delikatne i nie kują powiek. Szczoteczka też jest bardzo giętka i łatwo można dotrzeć nią nawet do najkrótszych rzęs.



Wybrałam kolor standardowy- czarny który tak nawiasem mówiąc jest bardzo intensywny.
Formuła standardowa. Po otwarciu trzeba było dać jej tydzień aby nieco zgęstniała. Słyszałam również wiele na temat jej zapachu i...faktycznie pachnie czekoladą/kakao. Niby nic a jednak dodatkowy plus, który cieszy wrażliwe nosy;) 



Jeżeli chodzi o jej właściwości i możliwości.
Całą recenzję mogłabym zamknąć w jednym zdaniu tak na prawdę. JEST REWELACYJNA!!!
Nie mam się do czego przyczepić choć niektórzy, jako minus, zarzucają jej że, bardzo trudno ją zmyć choć sama w sobie nie jest wodoodporna. To prawda, ale właśnie dzięki swojej trwałości wytrzymuje na rzęsach cały dzień, nie odbijając się na dolnej czy górnej powiece ani się nie osypując.
Bardzo precyzyjnie rozdziela rzęsy a 2 -3 warstwy dają piękny wachlarz rzęs przy czym ich nie sklejąc ani nie obciążąc. Pięknie również wydłuża rzęsy i delikatnie je podkręca. Mimo nałożenia kilku warstw tuszu rzęsy nie są ani sztywne ani kłujące, wręcz przeciwnie są miękkie i jedwabiste w dotyku.
Opakowanie 9,5 ml ważne jest 6 miesięcy od otwarcia. Po ponad 4 miesiącach używania maskara jest nadal w idealnym stanie. Nie zgęstniała i nadal świetnie wygląda na rzęsach jednak osobiście staram się nie używać tuszy dłużej niż 4-5 miesięcy więc muszę się z nią już pożegnać. 


Maskara ta bije rekordy popularności i można czytać o niej praktycznie w samych superlatywach i o ile równie słynny brat Lash Architect 4 D był bardzo dobry, tak dla mnie So Couture jest rewelacyjna i bije swojego brata na głowę.

Serdecznie polecam

A czy Wy miałyście okazję jej używać? Jakie są Wasze ulubione tusze do rzęs?

Ściskam

Justyna

43 komentarze:

  1. Powiem krótko - miałam i lubiłam :) Dobra maskara :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam zlotą i czerwoną, a teraz Feline, a tej jednej nie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie teraz testuje Feline a złota i czerwona czeka w kolejce:)

      Usuń
  3. Ja mam wersję klasyczną tego tuszu i bardzo, bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ta klasyczna wersja czeka na swoją kolej. Obecnie testuję nowość Feline która jest fajna ale czegoś mi w niej brakuje...tylko nadal nie wiem czego;)

      Usuń
  4. tej nie miałam ale bardzo lubię oryginalną wersje (złotą) w kolorze brązowym, u mnie spisuje się na medal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie wybieram wersje czarne. Ostatnio miałam wersję brązową która też świetnie się spisywała pod względem koloru:)

      Usuń
  5. Wiele dobrego o niej słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dlatego kupiłam ją, przetestowałam i teraz wiem o co tyle szumu wokół niej:)

      Usuń
  6. Gdyby nie to zmywanie... A tak to same plusy:) zwłaszcza kolor i trwałość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to zmywanie nieco mnie denerwowało bo nie używam płynów dwufazowych a takie najlepiej radziły sobie z tą maskarą. Micel z Garniera też dawał radę ale trzeba było się troszkę namęczyć;/

      Usuń
  7. Ja z tuszami Loreal mam różnie, jedne wspominam całkiem dobrze, a inne już nie. Tej wersji nigdy nie miałam, ale dużo osób sobie chwali, więc może i mnie przypadłby do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak z tuszami Maybelline że np. żaden się jeszcze u mnie nie sprawdził a moja siostra wręcz je uwielbia:) Tak samo podejrzewam dziewczyny mają z tuszami L'oreal choć większość je sobie chwali:)

      Usuń
    2. O, tusze Maybelline również u mnie są na czerwonej liście, chociaż Colossal Volum' Express Cat Eyes sprawdził się u mnie zadziwiająco dobrze ;) Pozostaje nic innego jak testować i testować ;)

      Usuń
    3. Dokładnie:) Testowanie jest w naturze blogera urodowego:D

      Usuń
  8. Nie miałam, ale kiedyś na pewno wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam jej, ale same dobre opinie o niej krążą i muszę ją przetestować. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Tej jeszcze nie używałam :) lecz ostatnio zakochałam się w nowościach maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety Maybelline niestety się nie sprawdzają a już w szczególności tusze do rzęs;/

      Usuń
  11. Kurcze... Mam i jej nie lubię :p Może to wina tego, że stosuję ją równolegle z tuszem z Isadora i efekt po L'Orealu wypada przy Isadorze cieniutko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm...u każdej z nas dany produkt będzie się inaczej sprawdzał:)

      Usuń
  12. Bardzo lubię silikonowe szczoteczki, myślę że przypadłaby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po użyciu tej maskary również polubiłam się z silikonowymi szczoteczkami:)

      Usuń
  13. nie używałam ;p
    szkoda, że nie zrobiłaś zdjęcia jak się prezentuje na rzęskach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią zrobiłabym takie zdjęcie ale wciąż uczę się je robić. Staram się podszkolić w dziedzinie fotografii i stale ćwiczę. Jak tylko uznam że moje umiejętności są w miarę do zaakceptowania na pewno pokaże je na moim blogu:)

      Usuń
  14. Chyba nie widziałam złego słowa na jej temat w necie ;) Świetnie, że jest mocno czarna, z pewnością ją kupie po uszczupleniu zapasów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiedziałam parę negatywnych recenzji ale większość osób "doczepiała" się do tego że trudno ją zmyć. Owszem trzeba się z nią troszkę dłużej pomęczyć ale dzięki temu jest trwała:)

      Usuń
  15. Bardzo lubię efekt, jaki ten tusz daje na moich rzęsach :) Trwałość jest równie genialna i nawet polubiłam szczoteczkę, chociaż przekonana nie byłam. Ale zmywanie to dla mnie koszmarek... Z płynem micelarnym Sylveco trzeba się nieźle napocić.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też za silikonowymi szczoteczkami nie przepadałam aż do momentu jak zaczęłam używać tusze z l'oreal. Ich silikonowe szczoteczki są bardzo "delikatne" i świetnie się sprawdzają na moich rzęsach:)

      Usuń
  16. mam i caly czas uzyam i placze bo sie konczy !!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Ja również i dzięki niej postanowiłam wypróbować pozostałe tusze z serii Million Lashes:)

      Usuń
  18. Dużo o niej słyszałam, Maxineczka baaardzo ją chwali. Na pewno kiedyś sprawdzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mój ulubieniec 2015 roku :)

    OdpowiedzUsuń