niedziela, 27 października 2013

Zdenkowani w październiku.

Witajcie Kochani!!!

Koniec miesiąca znów za pasem więc pędzę czym prędzej pochwalić się swoimi pustymi opakowaniami. Chwalę się ponieważ październik był dla mnie miesiącem obfitującym w maksymalne zużycia z czego oczywiście bardzo się cieszę.
Wszystkich chętnych serdecznie zapraszam.



W kategorii pielęgnacja włosów udało mi się zużyć aż 2 odżywki. O nich samych będą oddzielne posty ponieważ obie są godne uwagi.

1. Garnier Ultra Doux Olejek awokado i masło karite.

2. Alverde odżywka z morelą i cytrynką.


I z kolorówki w końcu coś udało się wykończyć.

3. Pharmaceris F Fluid matujący. Miała wielkie nadzieje odnośnie tego podkładu i chyba za wysoką poprzeczkę mu postawiłam bo podkład jak dla mnie był zwykłym przeciętniakiem. Liczyłam na matowy efekt a było wręcz odwrotnie. Poza tym szybko znikał z mojej buzi. Więcej do niego nie powrócę.

4. Bell błyszczyk w przepięknym kolorze różo nudziaka (ale wymyśliłam). W każdym bądź razie za taką cenę błyszczyk spisywał się dobrze i chętnie po niego sięgałam. Niestety nie zauważyłam żadnych właściwości nawilżających, a sam błyszczyk z ust schodził bardzo szybko. Nie wrócę do niego gdyż w kolejce czeka milion innych które aż proszą się o wyzerowanie.


5. Perfecta płyn micelarny. Jest to już moje drugie opakowanie tego kosmetyku i jak na razie ostatnie. Płyn nie wyróżniał się niczym szczególnym. Usuwał makijaż w stopniu dobrym, jednak mimo wszystko i tak trzeba było użyć dodatkowo jeszcze np. żelu do buzi aby mieć 100% pewność, że makijaż jest usunięty.

6. La Roche Posay kojący tonik z fizjologicznym ph. Wspaniały produkt. Kupiłam go zupełnie przez przypadek i zupełnie o nim zapomniałam. Kiedy w końcu zaczęłam go używać byłam nim zachwycona. Pięknie koi buzię i jest idealnym wykończeniem dla pielęgnacji buzi. W przyszłości zdecydowanie do niego powrócę i gorąco polecam.

7. Yves Rocher rumiankowy żel do mycia twarzy. Zawiodłam się na tym produkcie na całej linii. Nie pienił się, nie oczyszczał dobrze i miałam wrażenie jakby ta buzia była nadal brudna. Dodatkowo zapach wcale do najładniejszych nie należał. Jego końcówkę zużyłam do mycia całego ciała. Nie polecam i nie kupię go ponownie.

8. Sylveco rumiankowy żel do mycia twarzy. O nim więcej będzie już wkrótce osobny post. Wspomnę jednak, że żel okazał się niezłym czyścikiem.

9. Bioderma Sebium płyn micelarny. Małą buteleczkę dostałam od Ani KLIK (za co jeszcze raz serdecznie Ci Kochana dziękuję) i dzięki Ani właśnie stwierdzam fakt, że tą biodermę wolę bardziej od Sensibio. Świetnie radziła sobie z makijażem oka ( nawet tym mocniejszym) przy czym nie podrażniała moich mega wrażliwych oczu. W przyszłości zdecydowanie kupię sobie większą pojemność (o ile znajdę ją w okazyjnej cenie, ponieważ cena regularna jest moim zdaniem stanowczo za wysoka.)


10. Vichy Idealia krem do skóry normalnej i mieszanej. Chociaż jestem posiadaczką skóry tłustej muszę stwierdzić, że krem spisał się u mnie na 5. Nie jestem pewna czy tak dobrze radził by sobie w zimniejsze dni (jesień/ zima) ale na okres letni okazał się miłą odmianą. 
Dobrze nawilżał, świetnie spisywał się pod makijaż, ładnie się wchłaniał nie pozostawiając tłustej warstwy. Skóra faktycznie była bardziej rozpromieniona nawet kiedy zdarzały jej się gorsze dni. 


11. Avon mydełko do rąk. Po zużyciu całego wykorzystałam opakowanie i dolałam inny płyn (stąd ta niebieska resztka na dole opakowania). Mydełko pięknie pachniało ale niestety to tak jak i inne z avonu bardzo wysuszają dłonie więc zużyję kupione zapasy ale do nich już nie wrócę.

12. Yves Rocher perfumowany dezodorant, który dostałam od firmy kiedy robiłam zakupy po raz pierwszy. Róża damasceńska to główna nuta tego dezodorantu. Za zapachem róż w kosmetykach nie przepadam więc sama sobie go nie odkupię. Zadziwiła mnie jednak jego trwałość, która była na naprawdę wysokim poziomie. Zapach był wyczuwalny na mojej skórze nawet do 8-10 godzin co było dla mnie miłym zaskoczeniem. 

13. Dove tradycyjne mydełko w kostce. Tego mydełka chyba przedstawiać nikomu nie trzeba. Po prostu klasyka wśród mydeł.

14. L'occitane krem do rąk z 20% masłem shea. Bardzo lubię te kremy i również w najbliższej przyszłości pojawi się o nich oddzielny post. Jedyne co mogę mu zarzucić to cena. Mimo wszystko jest nieco za wysoka w porównaniu do samego działania.


15. Radox sól do kąpieli która ma za zadanie rozluźnić zbolałe mięśnie. Używałam jej do moczenia stópek i spisała się super. Zapach tymianku (który jest w składzie) odświeżał i relaksował zbolałe stopy. Widziałam jeszcze inną wersję i chętnie ja wypróbuję.

16. Paloma cukrowy peeling do dłoni. O nim pisałam tutaj KLIK. Podtrzymuję swoje zdanie na jego temat jednak nie powrócę do niego ze względu na to że pozostawia tłustą powłokę a tego w żadnych kosmetykach znieść nie mogę.


17. Joanna kawowy peeling antycellulitowy. Pisałam o nim wczoraj KLIK. Dla mnie jest fenomenalny:)

18. Perfecta odświeżający żel do higieny intymnej. Zwykły przeciętniak i powiem szczerze, że cieszę się że się już skończył. Na dzień dzisiejszy wróciłam do swojego faworyta Lactacyd który jak do tej pory jeszcze mnie nie zawiódł.

19. Burt's Bees żel pod prysznic. On również doczekał się oddzielnego posta KLIK. Mimo swojej ceny nie mogę się mu oprzeć i w najbliższym czasie na pewno go odkupię bo zapach mnie zahipnotyzował.

20. Radox żel z limitowanej edycji, która limitowana chyba już nie jest;). Jest to już moje niezliczone opakowanie. O nim więcej poczytacie tutaj  KLIK. Uwielbiam ten żel i będę go kupowała dopóki będą go produkować:)

21. Palmolive żel pod prysznic kupiony tutaj w pobliskim funciaku a "instrukcje" obsługi wypisane są w naszym ojczystym języku:) Żel jak żel. Niczym szczególnym się nie wyróżniał a zamiast do ciała wykorzystałam go jako mydełko do rąk.  

22. Marion peelingujący żel z białą czekoladą i pomarańczą. Fenomenalny kosmetyk. Świetnie myje dodatkowo peelinguje naszą skórę i dodatkowo cudownie pachnie. Czego chcieć więcej. 


I na koniec dwa mega buble.

23. Isana rumiankowy krem do rąk. Kupiłam go ze względu na jego gramaturę. Miał służyć mi w pracy i ...nie posłużył. Zostawiał na dłoniach tłustą warstwę, wchłaniał się bardzo długo i w ogóle był koszmarny. Nie, nie i jeszcze raz nie.

24. Origins Peeling gommage do twarzy. Zapachem do złudzenia przypominał mi Dark Angels z Lush-a. Gęsty/ "gumiasty", ciężko się rozprowadzał. Ale czemu stał się bublem? Omijałam okolice oczu jak się tylko dało ale wystarczył sam "zapach/ opar" unoszący się a oczy tak niesamowicie piekły i łzawiły, że musiałam go jak najszybciej zmyć z twarzy. Nie chcę sobie nawet wyobrażać co by było gdyby choć mała drobinka dostała się do oka. Nie polecam i przestrzegam przed nim. Uważajcie bo to na prawdę nieciekawy produkt.

Puste opakowania wylądowały w koszu. Teraz czas na nowe denko, które mam nadzieję będzie równie duże jak to.

Wam życzę wspaniałego tygodnia a sobie szybkiego powrotu do zdrowia (choróbsko i mnie dopadło).

Ściskam
Kokos

29 komentarzy:

  1. Gratuluję denka, sporo tego. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogromne denko, moje w tym miesiącu nie będzie tak imponujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Moje początkowe denka były bardzo skromne ale teraz za każdym razem jest coraz lepiej:)

      Usuń
  3. spore zużycie ;) szkoda, że ten fluid się nie sprawdził ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety. Po nałożeniu buzia strasznie się świeciła. Myślałam więc że muszę odczekać chwilkę aż on "przeschnie" i będzie oki. Nic podobnego. Świeciłam się dalej i jedynie przypudrowanie pudrem transparentnym powodowało że świecenie ograniczało się.

      Usuń
  4. bardzo sie ciesze sie ze zielona Bioderma sie u Ciebie sprawdzila - ufff :) miałam dylemat którą byś wolala - zieloną czy różowa i jak widze trafiłam dobrze ^^

    czekam na recenzje żelu od Sylveco :) sama sie nad nim zastanawiam i chetnie poznam Twoją opinie na jego temat :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Aniu jeszcze raz za możliwość jej przetestowania i za żel z marion również. Trafiłaś w moje gusta zapachowe a bioderma....co tu dużo pisać. Wolę ją bardziej od różowej i wiem że na pewno kupię pełne opakowanie bo jest świetna.

      Usuń
  5. Niezłe denko :) Zaciekawił mnie tonik LPR ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonik choć niepozorny stał się moim ulubieńcem i gorąco go polecam.

      Usuń
  6. Sporo Ci się tego zebrało. Już wiem, co kupię z Twojej drużyny zużyć. Sól do kąpieli Radox. Również do stóp, które po ośmiu godzinach stania, potrzebują odrobiny przyjemności (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sól faktycznie odprężała. Stópki były mi wdzięczne:)

      Usuń
  7. No proszę, a ja żel do mycia twarzy od YR wynoszę na piedestały, bo u mnie sprawdza się rewelacyjnie. Jesteśmy wszystkie zbyt różne, pewnie nigdy nie pojawi się kosmetyk uniwersalny dla każdej z nas :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Każda z nas ma inna cerę i nie u każdej wszystko się sprawdzi. Żel u mnie niestety nie zdał egzaminu i na pewno do niego nie powrócę choć samą firmę bardzo lubię.

      Usuń
  8. A ja sądziłam, że mam duże dno, a tu proszę! Gratuluję :)
    Co ja tu chciałam napisać? Aha! Cieszę się że masz taką opinię o Biodermie sebium, bo właśnie mam ją u siebie. Do tej pory też stosowałam Sensibio ;) A co do dezodorantu z Yves Rocher to jest to mój ulubiony zapach ever :) Mam wodę perfumowaną i z trwałością jest tak samo dobrze. Z resztą wszystkie wody YR są trwałe, więc polecam też inne zapachy skoro ten Ci nie pasował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      YR zaskoczył mnie trwałością zapachu. Niestety za zapachem róż w kosmetykach nie przepadam ale mimo to z miłą chęcią wypróbowałabym inne ich zapachy skoro są tak trwałe.
      U mnie zielona bioderma spisała się lepiej niż różowa choć różowej też nic nie mogę zarzucić.

      Usuń
  9. Świetne denko!!!! Żel do mycia twarzy z Sylveco bardzo mnie kusi. Czekam na Twoją recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. sporo tego!
    Biodermę miałam i bardzo lubiłam. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również podpisuję się pod długa listą osób które ją uwielbiają.

      Usuń
  11. Spore denko :) Uwielbiam tę odżywkę z Garniera, moim zdaniem jest świetna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na początku za nią nie przepadałam. Dopiero po kilku użyciach okazało się że jest świetna i to opakowanie na pewno nie jest moim ostatnim:)

      Usuń
  12. Niebieski micel z perfekty u mnie się sprawdził doskonalesprawdził, za to wersja z wit. C szczypała okropnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie mogę na niego narzekać choć są lepsze.

      Usuń
  13. Gratuluję zużyć :) U mnie w tym miesiącu też będzie spore denko:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam dwa z tych produktów:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam sól do kąpieli marki Radox. Ta niebieska jest odprezajaca, idealna po ciezkim dniu w pracy lub na silowni. Ta zielona jest z eukaliptusem. Świetnie sprawdza sie w stanach przeziebienia. Jezeli masz ochote o nich poczytac, to znajdziesz je u mnie pod haslem kapiel. Ta sol stale gosci u mnie w lazience :) Goraco polecam Ci sprobowac. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń