Trojaczki z L'oreala - recenzja zbiorcza

Witajcie Kochane!!!

Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją trzech żeli do mycia twarzy z L'oreal. Wszystkie trzy produkty kupiłam ponownie już po raz drugi i najwyższy czas aby podzielić się z Wami moją opinią na ich temat.


Zaczynamy od lewej strony:)


Soothing Gel-Cream Wash

Różowy przyjemniaczek przeznaczony jest strikte do skóry suchej i wrażliwej. Moja skóra do suchych nie należy ale lubi się podrażniać w najmniej oczekiwanym momencie.
Żel ma perłową konsystencję i bardzo dobrze się pieni. Precyzyjny aplikator pozwala na dokładne dozowanie. Niewielka ilość produktu wystarczy na umycie całej buzi.
Żel ma za zadanie delikatnie oczyszczać naszą buzię. Zgadzam się z obietnicą producenta. Choć moja skóra jest tłusta żel ten bardzo dobrze ją oczyszcza. Świetnie też sobie radzi z resztkami makijażu. Nie podrażnia i co najważniejsze nie pojawiają się żadni nieprzyjaciele. 
Jest bezzapachowy co mi bardzo odpowiada (ostatnio produkty zapachowe bardzo mnie drażnią:/) i nie zawiera mydła przez co nie wysusza. Jest wydajny a przezroczyste opakowanie pozwala nam widzieć ile produkty zostało nam jeszcze w opakowaniu. 
Termin przydatności od otwarcia- 6 miesięcy. Pojemność 150 ml.



Radiance Revealing Gentle Exfoliator

Żółty "pan" ma za zadanie delikatnie złuszczać nam martwy naskórek przez co skóra ma być gładsza i rozjaśniona. Faktem jest to że żel posiada delikatne drobinki, które faktycznie ładnie ścierają naskórek, jednak o rozjaśnieniu niestety nie może być mowy. Osobiście stosuję ten produkt 2-3 razy w tygodniu jako zwykły peeling i w tym przypadku sprawdza się świetnie, choć producent pisze, że można go używać raz dziennie. Moim zdanie codzienne stosowanie produktów tego typu nie jest wskazane (chyba że ktoś taki sposób oczyszczania lubi). Podobnie jak "brat" powyżej jest wydajny i delikatnie się pieni. Nie podrażnia mnie ani nie uczula. Drobinki są małe i delikatne więc jeżeli ktoś lubi mocne ździeraki będzie zawiedziony.
Skóra po zastosowaniu jest gładka i oczyszczona. Pory i większe zaskórniki również. Dodatkowo produkt pięknie pachnie brzoskwiniami- takimi prawdziwymi, co umila nam samą czynność. 
Producent poleca również używać kosmetyku do demakijażu. W tej kwestii się nie wypowiem ponieważ go w celu demakijażu nie używałam.
Termin przydatności ma również 6 miesięcy od otwarcia. Pojemność 150 ml.



Purifying Gel Wash

I na koniec oczyszczający żel, który powinien być dla mojej skóry idealny a stał się zwykłym przeciętniakiem.
Nie mogę mu zarzucić większych krzywd ale w porównaniu z wyżej wymienionymi wypadł chyba najsłabiej.
Fakt. Robił to co powinien robić każdy żel czyli: mył, oczyszczał, nie podrażniał, nie powodował wysypu pryszczy itp... ale do moich ulubionych żeli raczej nie będzie się zaliczał.
Bardzo przeszkadzał mi w nim zapach. Dziwny, taki chemiczny. Z czasem przyzwyczaiłam się do niego ale wolałabym już żeby w ogóle nie pachniał.
Był wydajny i dobrze się pienił, pozostawiał buzię czystą ale...ja chyba wolę mocniejsze efekty. Jeżeli kupuję produkty przeznaczony do skóry mieszanej/tłustej to oczekuję porządnego oczyszczenia i odświeżenia, którego niestety w tym żelu nie znalazłam.
Termin przydatności 12 miesięcy od otwarcia. Pojemność 150 ml.



Aplikatory są bardzo poręczne. Jedynie w przypadku Radiance Revealing otwór jest nieco większy ale to za sprawą nieco gęstszej konsystencji i drobinek.


Konsystencje produktów: od lewej:
- Radiance Revealing Gentle Exfoliator - rozświetlający
- Soothing gel-cream wash - delikatny żel -krem do skóry suchej i wrażliwej
- Purifying gel wash- oczyszczający żel do skóry mieszanej i normalnej

Trojaczki z nowej serii Skin Perfection wypadły całkiem dobrze choć bez większych "ochów" i "achów". Jak na produkty drogeryjne spisały się na 4 i osobiście mogę je polecić. 
Do zielonej wersji z pewnością już nie powrócę ale dwie pozostałe będę mile widziane w mojej łazience.

Ściskam i pozdrawiam
Kokos

niedziela, 29 czerwca 2014

Czytaj dalej » 18

Kilka nowości i nie tylko

Witajcie Kochani!!!

Dziś będzie miło i przyjemnie czyli kilka słów o nowościach o które wzbogaciła się moja "mała" kosmetyczka. 
Troszkę się tego uzbierało ale promocje i mega okazje nie pozwoliły przejść obok siebie obojętnie.
O co wzbogaciłam się w przeciągu kilku ostatnich tygodni?
Zapraszam do dalszej części posta...


John Frieda Full Repair odżywka i szampon. Do tych dwóch kosmetyków wróciłam z wielką przyjemnością. Uwielbiam oba. Pełne recenzje postaram się dodać niedługo. 


Gigantyczna 1.5 litrowa odżywka marki Goldwell Rich Repair od razu poszła "do użytku". Na razie ciężko jest mi o niej cokolwiek powiedzieć ponieważ nie używam jej zbyt długo. 


Kolejny duet tym razem Sukin szampon i odżywka proteinowa 500 ml każdy, czyli znów duże pojemności. Szampony zużywam w tempie ekspresowym więc zapas jak zawsze mile widziany. Ten duet jeszcze będzie musiał poczekać na swoją kolej aż zużyję obecne szampony i odżywki:)


Kultowe perfumy z Avon tym razem w wersji Pink. Świerze, delikatne idealne na wiosnę- lato i co najważniejsze dość długo się utrzymują.


Żel z L'occitane Cherry Blossom kupiłam po raz drugi, nie dlatego że jest jakiś wyjątkowy. Niestety. Jak dla mnie to zwykły żel i bardzo porównywalny do choćby Isany. Skusiła mnie jedynie jego niska cena (3 funty) a sam żel jak żel. Zawsze się przyda;)


Scrub do ciała Laura Mercier z mleczkiem migdałowym i kokosowym. Czeka na swoją kolej choć przyznam się szczerze, nie mogłam wytrzymać i musiałam go powąchać. Zapach obłędny i mam nadzieję, że i działanie będzie równie obłędne. Dodatkowo opakowanie...UROCZE. Niby nic a cieszy oko.


Żel Johnson's do mycia ciała i nie tylko. Kupiłam go aby porównać go z tym z Babydream. Jestem ciekawa jak się spisze.


Zestaw "miniaturek" z Victoria's Secret kupiony za całe 2 funty 0_o i o ile mgiełki są fajną alternatywą na lato, tak nie wiem jak sobie dam radę z balsamami, które pachną tak intensywnie...no właśnie... dla mnie za intensywnie;/


W TKMaxx-ie wygrzebałam żel do mycia buzi z Lierac do skóry mieszanej i tłustej. Dzisiaj użyłam go pierwszy raz więc niestety również nie powiem o nim nic więcej. Na pełną recenzję musicie jeszcze troszkę poczekać.


Kolorówki jak na lekarstwo ale jest:)
Tusz Max Factor 2000 Calorie to mój hit wszech czasów i koniec kropka:)
Baza z Urban Decay to już moje 3 opakowanie i jak do tej pory nie ma sobie równych choć nie zawsze zdawała u mnie egzamin.


I róż z Nars w odcieniu Deep Throat kupiony za równie zawrotną cenę 2 funtów. Dziewczyna od której go kupowałam stwierdziła, że ten kolor jej nie pasuje i dlatego go sprzedaje. A mi pasuje on idealnie i choć ma w sobie złotawe drobinki na policzkach w ogóle ich nie widać. Jedynie w słońcu pięknie się mienią ale jak subtelnie i pięknie to robią, że musielibyście zobaczyć to na żywo:)


Dwa kremy z La Roche Posay kupione na promocji na feelunique.com. Polecam tam zakupy. Za zakupy powyżej 10 funtów macie wysyłkę za darmo i dodatkowo firma wysyła na cały świat.


I ostatnim już zakupem (poczynionym dzisiaj) jest szampon do włosów z Nivea kupiony w nowo otwartym Polskim sklepie. Asortyment niestety jest niewielki jeżeli chodzi o Polskie kosmetyki ale miejmy nadzieję, że z czasem się powiększy. 

Kosmetyczka zapełniona. Teraz pozostaje tylko testowanie nowych przybyszów:)

Ściskam Was mocno i życzę udanego tygodnia

Kokos

niedziela, 15 czerwca 2014

Czytaj dalej » 23

Majowe denko

Witajcie Kochani!!!

Na prawie wszystkich blogach goszczą już zużycia minionego miesiąca więc i ja nie mogę zostać w tyle i dzisiaj zaprezentuję Wam co mi udało się zużyć.
Zapraszam.


1. Adidas antyperspirant.
Bardzo fajny dezodorant o niezwykle przyjemnym zapachu. Nie kłóci się on z perfumami, dobrze chroni (choć u osób z nadmierną potliwością może się nie sprawdzić). Gorąco polecam.

2. Nivea Power Touch antyperspirant.
Samo działania dezodorantu oceniam na 5 i nie mam mu nic do zarzucenia jednak jego zapach jest tak duszący że jego używanie w mojej malutkiej łazience stało się rzeczą niewykonalną. Co więcej. Nawet po spsikaniu się na powietrzu dusił mnie i całe bliskie otoczenie. Temu panu podziękuję;/
Nie polecam.

3. Perceive Dew.
Avon-owskie perfumy takie "do pracy". Niestety zapach nie utrzymywał się na mnie zbyt długo a i same perfumy do najtrwalszych nie należą. 
Nie zakupię ponownie.

4. Calvin Klein In 2 You.
Klasyk i co tu więcej pisać. Kto je ma na pewno uwielbia a kto nie ma musi koniecznie choćby powąchać:)
Zdecydowanie kupię ponownie.


5. Sukin rewitalizujący scrub do twarzy.
O tym kosmetyku pisałam tutaj KLIK i tam Was odsyłam.

6. La Roche Posay Effaclar.
Mój KWC od paru dobrych lat, który pobił nawet słynny żel z Vichy Normaderm.
Polecam i na pewno w przyszłości do niego wrócę.

7. Avene delikatny żel myjący.
Faktycznie był bardzo delikatny i wrażliwcy powinni być z niego zadowoleni. Osobiście zmywałam go wodą a nie jak zaleca producent wacikiem i ta opcja o wiele lepiej się sprawdziła na mojej buzi. Niestety jego wadą był fakt że pozostawiał na buzi "coś" a'la delikatny film ale po zmyciu wodą wszystko było w porządku. Osoby z tłustą cerą (ja mam tłustą a mimo to byłam z niego zadowolona) mogą czuć mały dyskomfort ponieważ buzia po jego użyciu wydaje się niedoczyszczona (choć w rzeczywistości tak nie jest). Nie nadaje się do zmycia makijażu ani nawet do usunięcia jego resztek.
Nie wiem czy do niego powrócę.

8. Ziaja Krem nawilżający matujący 25 +.
Kolejne już opakowanie sławnego już kremiku. Ziaja pozytywnie mnie zaskoczyła. Jedyne co mogę mu zarzucić po tak długim stosowaniu to zapach, który z czasem stał się dla mnie nieco uciążliwy ale wybaczam mu to ponieważ działanie rekompensuje wszystko:)
Kolejne opakowanie już zakupione.


9. Rituals...Pianka pod prysznic.
Jest to mój pierwszy kosmetyk z tej firmy i mam co do niego mieszane a raczej nijakie uczucia. Dlaczego? Pojemność 50 ml wystarczyła mi na jeden prysznic. Winna mogę być ja ponieważ wyciskałam za dużo produktu na dłoń. Zapach przyjemny, orzeźwiający. Po jednorazowym użyciu trudno i cokolwiek jeszcze stwierdzić.
Z ciekawości kupiłabym kolejne opakowanie.

10. The Body Shop żel pod prysznic honeymania.
Kocham żele z TBS i zmieniam tak na prawdę jedynie zapachy. Formuła tych żeli zarówno kremowa jak i żelowa odpowiada mi pod każdym względem. Ten był równie fajny jedynie zapach pod koniec opakowania męczył mnie troszkę. 
Oczywiście kupię ponownie ale nie tę wersję zapachową.

11. Bomb Cosmetics żel pod prysznic.
Tak to żel w takim kubełku 0_o. Zapach...marzenie a samo działanie...nijakie. Żel jak żel nic specjalnego. Mam zamiar troszkę więcej o nim napisać i to już niebawem.
Nie zakupię ponownie.

12. Avon Naturals żel pod prysznic orchidea i jagoda.
Żele z avonu mają to do siebie że lubią przesuszać i ten gagatek nie różnił się od swoich braci. Żel zużyłam jako mydło w płynie i dobrze, bo moja skóra chyba wołała by o pomstę do nieba.
Wykończę ostatnie opakowanie które mi pozostało (zapewne również jako mydło w płynie) i na pewno nie zakupię ponownie tych produktów. 


13. Soap& Glory Scrub do ciała.
Scrub pachnący jak słynne perfumy Miss Dior Cherie (a przynajmniej podobnie). Scruby z tej firmy bardzo lubię i już pomału przygotowuję oddzielny post na ich temat więc proszę Was o cierpliwość.
Pełnowymiarowe opakowanie już zakupione.

13. Avon żel pod prysznic Waterfall.
Mój ukochany zapach ale samo działanie podobne jak w przypadku innych żeli. Niesamowicie przesuszał nawet moją odporną skórę. Wydobycie go z opakowania graniczyło z cudem;/
Nie zakupię ponownie choć zapach jest cudny.

14. Palmolive żel pod prysznic z mleczkiem oliwkowym.
Swego czasu kupiłam około 10 opakowań tego produktu tylko dlatego że pojedyncze opakowanie kosztowało mnie 1 złotówkę. I takim oto sposobem "męczę" te opakowania i wykorzystuję jako mydła w płynie:) Jednak sam żel jest bardzo fajny i z czystym sumieniem mogę go polecić.
W zanadrzu jeszcze parę opakowań zostało;)

15. Gilette Satin Cara with Olay żel do golenia.
Stały bywalec w mojej łazience od kilku dobrych lat.
Polecam gorąco. Oczywiście w kolejce już kolejne opakowanie.


16. Garnier Ultimate Blends szampon z cytryną i zieloną herbatą.
Bardzo przyjemny szampon. Dobrze oczyszczał, ładnie pachniał i ogólnie robił to co każdy szampon robić powinien;)
Z chęcią w przyszłości do niego powrócę.

17. Nivea Long Repair odżywka do włosów.
Niestety odkąd zmienili jej formułę już nie spisuję się na moich włosach tak dobrze a z racji tego że mam do niej ograniczony dostęp nie będę jej już kupować.

18. Kallos Latte maska do włosów z proteinami mlecznymi.
Nie używałam jej wg. zaleceń producenta (lenistwo i brak czasu robią swoje) tylko jako zwykłą odżywkę i w tej roli sprawdziła się równie dobrze. Pięknie pachniała, nie plątała włosów, nie obciążała.
Chętnie bym do niej wróciła.


19. Clarins Everlasting Foundation.
To już moje kolejne opakowanie tego podkładu i zapewne nie ostatnie choć zdarzały się dni kiedy w ogóle nie chciał "współpracować" z moją twarzą. Mimo wszystko jeden z lepszych podkładów jakie miałam okazje używać.

20. Urban Decay Eyeshadow Primer Potion.
Tak tak. Po ponad roku używania (non stop) w końcu się skończyła. W najbliższym czasie koniecznie muszę kupić kolejne opakowanie i choć nie jest idealna (na moich mega tłustych powiekach chyba nic idealnie się nie sprawdza) to i tak jest najlepsza z pośród tych które do tej pory testowałam.


21. I na koniec tradycyjnie misz masz. Mydełka, chusteczki, maszynki. Zabrakło opakowań po pastach do zębów i wacikach.

I już. Teraz czas zbierać kolejne opakowania:D
Jestem ciekawa jak Wam poszły denka w maju. 
Z przyjemnością dowiem się co u Was się sprawdziło a co nie.

Ściskam i życzę Wszystkich wspaniałego tygodnia...
Kokos

niedziela, 1 czerwca 2014

Czytaj dalej » 15

Nowości z Polski...

Witajcie Kochane!!!

Mój urlop w Polsce właśnie dobiegł końca. Czas wrócić do szarej rzeczywistości i czekać na...kolejny. 
Zakupy które planowałam niestety nie udały się w 100%. Mnóstwa rzeczy nie było, na resztę musiałabym długo czekać. Jeden tydzień to zdecydowanie za krótko. Najbardziej ubolewam nad kremami do buzi pisałam o nich tutaj KLIK.
Trzeba się jednak cieszyć tym co się ma:)
Chętnych zapraszam do zapoznania się z moimi perełkami:)


Produkty BabyDream czyli szampon żel wielofunkcyjny oraz balsam dla niemowląt i mam. Balsam dla mam już próbowałam i jak na razie jestem na tak. Delikatny zapach (mam tylko nadzieję że z czasem nie będzie mnie mdlił) szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy.
Dodatkowo balsam z isany który tak bardzo zachwalałyście. Nie pachnie i to duża zaleta bo od czasu do czasu mam ochotę na coś bezzapachowego.


Produkty do mycia i peelingowania ciała. Nowości od Lirene. Już nie mogę się doczekać kiedy ich użyję. Dodatkowo mój ulubiony olejek pod prysznic z Nivea oraz kawowa rozkosz od Joanny. 
Peeling z Bielendy dorwałam w kochanej Biedroneczce. A na koniec zapach bzu również od Joanny. 


Tradycją już jest że serum z Aurgia nigdy nie jest dostępne jak jestem w Polsce więc pani namówiła mnie na kurację dermatologiczną z witaminą C z Ziajki. Jestem ciekawa jak sobie poradzi. 
Żel do mycia buzi z Green Pharmacy oraz żel kojący zaczerwienienia z Pharmaceris czekają na swoją kolej.
Mixa lekki krem nawilżający to zakup niekontrolowany ale miejmy nadzieję że będzie udany:)


Mały misz masz. 


Pasy Lacalut to stały bywalec w pielęgnacji jamy ustnej oraz kolorówka. Niestety Ania miała rację i większość kosmetyków była "wymacana" do tego stopnia że gdyby nawet ktoś chciałby kupić taki produkt pewnie by się nie zdecydował;/

I to by było na tyle. Ograniczenia bagażowe mówią same za siebie;/ 
Zapasy poczynione:D Teraz pora na testy.

Jeżeli miałyście może kosmetyki wyżej wymienione napiszcie jak sprawdziły się u Was. Chętnie się dowiem co Wy o nich myślicie.

Ściskam
Kokos

środa, 28 maja 2014

Czytaj dalej » 18

Co kupić a czego nie, czyli "mała" lista zakupów do poczynienia w Polsce...

Witajcie Kochani!!!

Wielkimi krokami zbliża się mój długo wyczekiwany i wymarzony urlop. Ten kto mieszka za granicą wie, jak to jest, kiedy rodzinę widzi się 2 razy do roku (w moim przypadku).
Dlatego tym bardziej jestem niecierpliwa i w głowie mi tylko jedno;) Jak najszybciej znaleźć się w domu.
Jednak przy okazji wizyty w Polsce oprócz wspaniałych chwil mam szansę kupić co nieco z naszego polskiego asortymentu do, którego na co dzień niestety dostępu nie mam (nad czym ubolewam strasznie). 
Lista zakupowa ciągle się powiększa a czytanie Waszych blogów powoduje, że z małej karteczki zrobił się prawie "zeszyt":)
Starałam się bardzo racjonalnie podchodzić do kompletowania listy i wybierać produkty,które na prawdę są mi potrzebne. Oczywiście na listę wkradły się i takie kosmetyki, które z łatwością mogę zastąpić czymkolwiek innym ale...no właśnie;) Zawsze jakieś ale się znajdzie.
Starałam się podzielić kosmetyki na kategorie. W miarę mi się to udało;)

Ps. Będę miała również do Was prośbę. Z racji tego że nie mieszkam w Polsce od dobrych paru lat nie zawsze jestem na bieżąco z ofertą Polskiego rynku (choć się staram), nie wspominając już o dostępności czy cenie. Dlatego też poniżej napiszę w czym mogłybyście mi pomóc tzn. konkretnie chodzi mi o Waszych faworytów jeżeli chodzi np. o pielęgnację twarzy, ciała. 
Co lubicie? Co polecacie? Będę bardzo wdzięczna za dodatkową pomoc:)

Zdjęcia pochodzą z internetu (różne strony).

Zaczynajmy:

Kosmetyki pielęgnacyjne - twarz

Moja skóra ostatnio nie najlepiej sobie radzi. Zaczerwienienia, podrażnienia, przebarwienia, suchość co w przypadku skóry tłustej staje się absurdalne a jednak. Potrzebuję porządnej dawni nawilżenia a przy okazji muszę troszkę ujednolicić jej koloryt, o pękniętych naczynkach nie wspominając. Czytając Wasze blogi zdecydowałam się na kilka kremów. Oczywiście wszystkich naraz używać nie będę. Szukam swojego ideału.


Alantan. Sprawdzony krem i zdecydowanie kolejna tubka musi się u mnie pojawić.

Auriga serum Flavo-C. Mam nadzieję, że pomoże w ożywieniu mojej szarej buzi.
Będę jedynie musiała poszukać najlepszej okazji i zamówić go przez internet bo wątpię żeby w moim malutkim miasteczku było dostępne na miejscu.


Dermedic Hydrain3. Do tego serum przekonała mnie Iwetto. Mam nadzieję że się u mnie sprawdzi. Szczególnie ciekawa jestem serum gdyż zaczynam dopiero swoją przygodę z tego typu kosmetykami.


O tym serum trąbią wszyscy więc czemu nie?


Pharmaceris N skierowany jest do cery naczynkowej. Nie wiem (tzn. domyślam się niestety) co spowodowało że naczynka popękały ale muszę coś temu zaradzić. Nie wykluczam kupienia innych produktów z tej firmy.


Tisane drogi Tisane. Kto go nie zna? Miałam wersję w słoiczku teraz czas na tę w sztyfcie choć wiele osób i tak bardziej poleca tę pierwszą.



Woda termalna Uriage to moje KWC na lato. Buteleczkę którą dostałam od Hoshi777- Justynki oszczędzam jak tylko mogę ale wiadomo " nic nie może przecież wiecznie trwać"... Zapasy trzeba więc porobić;)

Pielęgnacja włosów



Seboradin Kuracja do włosów przetłuszczających się skłonnych do wypadania. 
Miałam już ten produkt i sprawdził się u mnie bardzo dobrze więc postanowiłam do niego wrócić, a i moim włosom przyda się teraz odrobina wsparcia.

Poszukuję również jakiegoś dobrego szamponu. Jeżeli możecie coś mi polecić, bardzo Was proszę o pozostawienie w komentarzach Waszego faworyta;)

Pielęgnacja Ciała





Produkty BabyDream to jest moja "zachcianka". Wiele osób tak bardzo je poleca, że i ja chciałabym coś wypróbować a w szczególności jakiś balsam dla mam- nie oliwkę (choć mamą nie jestem). Jest tylko jeden problem i dotyczy on zarówno BabyDream jak i oliwki Hipp. Zawsze kiedy odwiedzam Rossmana (a uwierzcie mi robię to za każdym razem jak jestem w PL i czasami nawet kilka razy) miejsca z tymi kosmetykami stoją puste:( Mam nadzieję że tym razem będzie inaczej.


The Secret Soap Store. Krem również dostałam od Justyśki. Zapach, działanie. Uwielbiam go. Kończy mi się pomału więc najwyższy czas dokupić kolejne opakowanie. Mam nadzieję że z dostępnością nie będę miała znów problemów.



Mythos. Moje ukochane masełko lawendowe dawno się już skończyło a ja nadal mile go wspominam. Rzadko kiedy zdarza się że kupuję tego typu kosmetyk ponownie ponieważ ja prawie w ogóle się nie balsamuje!!! Tak wiem to wielki błąd który właśnie teraz widzę po stanie swojej skóry na całym ciele, który tak na marginesie jest w opłakanym stanie. Dlatego też podejmuje wyzwanie jej nawilżenia. Jak mi to wyjdzie tego nie wiem- bo strasznym leniem jestem jeżeli chodzi o wcieranie w siebie jakichkolwiek mazideł ale wiem że to dla mojego dobra. 



Pat& Rub to kolejne masełko które sobie upatrzyłam. Będę zmuszona zamawiać przez internet (bezpośredniego dostępu niestety nie mam) więc zdecydowałam się na tę wersję żeby nie mieć niemiłej niespodzianki jeżeli chodzi o zapach. Mam również nadzieję że uda mi się trafić na jakąś miłą promocję:)



Isana Med. Słyszałam wiele dobrego o tym balsamie do ciała. Czasami mam ochotę na coś lżejszego niż masła do ciała więc mam nadzieję że ten osobnik spiszę się.

I w tym miejscu kieruję do Was kolejną prośbę związaną z balsamami. Jeżeli możecie polecić mi jakiś "lekki" balsam, który będzie się szybko wchłaniał, nie będzie zapychał i dodatkowo nie ma zapachu (ewentualnie jakiś delikatny) będę bardzo wdzięczna.







Żele/peelingi. Wiem, wiem. Pewnie pomyślicie...Po co ściągać z Polski tego typu produkty. Jeżeli chodzi o firmę Joanna uwielbiam ją za serię kawową/bzową więc tutaj jestem usprawiedliwiona. Pozostałe to czyste zachciewajki. 

Kolorówka



Od dawna mam ochotę wypróbować tę bazę. Wznoszę więc ręce do góry aby podczas mojego pobytu szafa Catrice była dobrze wyposażona:D





Podkłady. Na nie również czaję się od dłuższego czasu:)



Swoją kredkę z Catrice 080 Sheers! dostałam oczywiście od mojej blogowej siostry Justynki (imienniczki zresztą też:D) no i jak zwykle okazała się cudowna. Zresztą wszystko co ona wybiera dla mnie okazuje się strzałem w 10. Dlatego też koniecznie muszę sprawdzić inne kolorki.


Ze względu na swoją pracę nie mogę mieć pomalowanych paznokci na co dzień, dlatego też o lakierach na moim blogu się nie słyszy, nad czym ubolewam. Jednak idzie lato więc i ja zamarzyłam o letnich kolorkach na paznokciach choćby nawet na te 2 dni kiedy mam wolne;) 
Golden Rose to chyba mój faworyt jeżeli chodzi o lakiery do paznokci w przystępnych cenach.
Katosu pokazała na swoim blogu propozycje na lato i przepadłam. Kupiłabym je wszystkie jednak zdrowy rozsądek mówi swoje...ale mimo wszystko na kilka kolorków się skuszę.

Uff...po tym poście wiem że lista jest gigantyczna ale i kosmetyki w niej potrzebne.
Martwi mnie jedynie dostępność. Mieszkam w małym miasteczku więc z dostępnością trudno. Poczta Polska co rusz robi mi "niemiłe niespodzianki" a i kurierzy nie zawsze są na czas. Mam jednak nadzieję, że w tym 1 tygodniu uda mi się wszystko znaleźć a półki w Rossmanie i innych drogeriach będą na bieżąco uzupełnianie:)

Ściskam Was gorąco i życzę słonecznej i ciepłej niedzieli
Kokos

niedziela, 11 maja 2014

Czytaj dalej » 10