wtorek, 5 maja 2015

Gigantyczne denko kwietnia

Witajcie Kochani!!!

Kwietniowe denko zyskało miano "gigantyczne" ponieważ ilość zużytych kosmetyków zaskoczyła nawet mnie.
Bez zbędnego więc wstępu przechodzę od razu do rzeczy.

Pozwólcie że w tym miesiącu zacznę swoje denko od kolorówki, ponieważ w tej dziedzinie wręcz zaszalałam i zużyłam mnóstwo kosmetyków a jak wiemy wszyscy kolorówka zużywa się nam najdłużej.


Od lewej.
Korektor z Collection w odcieniu 2 cool medium to już moje 2 lub 3 opakowanie i sama nie wiem dlaczego jeszcze nie napisałam oddzielnej recenzji na temat tego produktu. Korektor jak większość już z nas wie jest po prostu świetny. W moim przypadku spisuje się na 5 i tak na prawdę nie mam mu nic do zarzucenia. O tym jak bardzo go lubię świadczyć może tylko już kolejne opakowanie w użyciu:)
O podkładzie z Clarins Ever Matte pisałam tutaj KLIK i tam Was też odsyłam jeżeli chcecie poczytać o nim nieco więcej.
Korektor z Mac ProLongwear w odcieniu NC15 również doczekał się oddzielnej recenzji KLIK.
Pomadka ochronna z Vichy Aqualia Thermal nie jest produktem kolorowym ale używałam jej codziennie wykonując makijaż więc podpięłam ją pod tą kategorię. Pomadka sama w sobie bardzo fajna. Ładnie nawilżała usta, choć nie był to spektakularny efekt, ładnie pachniała i była wydajna.
Kolejną pomadką jest już pomadka kolorowa z firmy 17 w pięknym odcieniu Behive dostępna jedynie w Boots. Kolor idealny nude z domieszką różu. Dla osób lubiących delikatne odcienie pomadek na co dzień myślę że kolor będzie idealny. 
Carex Moisture Plus w brzoskwiniowym odcieniu powodował lekkie chłodzenie na ustach, i choć sama nie przepadam za takim efektem ten bardzo mi przypasował. Pomadka również fajnie spisywała się do dziennego makijażu. Lekko nawilżała, dawała lekki kolor. 
Kolejnym kosmetykiem kolorowym jest kredka do brwi z Soap& Glory Archery dla szatynek. O tej kredce więcej przeczytać możecie tutaj KLIK. Nadal podtrzymuje zdanie na jej temat. Dodam tylko, że blondynki powinny jednak wybrać odcień Blonde-shell. Ten mimo wszystko był nieco za ciemny.
Matujący puder z Soap& Glory One Heck of a Blot niestety nie doczekał się recenzji ale już niedługo na pewno to nadrobię bo puder powinien mieć swoje 5 minut;)
I na sam koniec nieco zdewastowane już opakowanie po bronzerze z The Body Shop słynnym miodku. I tutaj również żałuję że nie skrobnęłam o tym produkcie pełnej recenzji bo kosmetyk  jest genialny i z pewnością kupię kolejne opakowanie.
Nadaje się świetnie jako bronzer, a i jako puder konturujący świetnie sobie radził. Ma piękny odcień, długo się utrzymuje, idealny dla początkujących i mega wydajny. Odcieni jest 3 więc każdy bladolicy znajdzie coś dla siebie:)


Żele pod prysznic. 
Tak jak już od kilku denek piszę, nie będę się rozpisywała oddzielnie na ich temat.
Wszystkie oprócz jednego Johnson's baby KLIK (recenzja) były dobre i robiły to co żel robić powinien. Dodam, tylko, że Chocomania z TBS powodowała nawracający ślinotok:)
Do wszystkich oprócz tego nieszczęśliwca na pewno powrócę.


Dużym zaskoczeniem okazała się odżywka z VO5 do codziennego użytku. Bardzo przyjemna, lekka odżywka. Nadawała miękkość i lekkość włosom. Ładnie pachniała a włosy łatwo się po niej rozczesywały.
Duet z Joico K-Pak do włosów suchych i zniszczonych. Zniszczonych włosów nie mam ale końcówki są bardzo suche. Szampon był świetny i myślę, że osoby, które mają bardzo zniszczone włosy powinny być z niego zadowolone. Natomiast odżywka/maska była po prostu przeciętna i drugi raz bym się na nią nie skusiła. 
Duża odżywka z L'oral Elvive Fibrology to jedna z moich ulubionych drogeryjnych odżywek do której często wracam. Pięknie pachnie, ułatwia rozczesywanie ale niestety gęstości nie nadaje. Mimo to nadal będę do niej wracać choćby ze względu na uzależniający zapach:)


Odżywka bez spłukiwania Johnson's Baby ułatwiająca rozczesywanie to już moje 2 opakowanie i na pewno nie ostatnie. Do ułatwiania rozczesywania jest niezastąpiona. Gorąco ją polecam osobom mający problem z dużymi kołtunami:)
Suchy szampon z Dove spisywał się całkiem nieźle i już niedługo na moim blogu mam zamiar napisać zestawienie i porównanie 3 suchych szamponów.
L'biotica Biowax elixir wygładzająco- nawilżający, który dostałam od Justyśki był bardzo dobry i niestety on nim również nic nie zdążyłam napisać a szkoda, bo produkt bardzo dobrze zcalał i nawilżał końcówki. Z pewnością wrócę do tego kosmetyku.
Lush I Love Juicy to małe odkrycie i świetny produkt. Osoby, które mają problem z przetłuszczającą się skóra głowy jak i włosami koniecznie muszą go wypróbować. Takie maleństwo nie jest najtańsze ale za to mega wydajne i na prawdę działa. Niesamowicie odświeża i oczyszcza skórę głowy. Pozbywa się wszystkich zbędnych rzeczy i pozostawia skórę świeżą a włosy lśniące i lekkie.


Antyperspirant Dove w wersji Oryginal to mój stały punkt pielęgnacyjny do którego wracam od wielu lat choć teraz coraz częściej wybieram produkty w sztyfcie.
O Sure/Rexona pisałam tutaj KLIK.
Mydełko peelingujące Green Tea dostałam od swojej siostry. Mydełko pięknie pachniało herbatą (jeden z moich ulubionych zapachów) i miało nieźle zdzierające, zasuszone liście herbaty, które nieźle radziły sobie z martwym naskórkiem. Minusem były jednak kawałki listków które odrywały się podczas peelingu.


Oczyszczanie, liście Manuka tonik zwężający pory z Ziaji. Używałam go jako maseczki tonikowej i w tym przypadku spisywał się całkiem ok jednak używany w celu przetarcia twarzy niestety nie dawał żadnych rezultatów.
Sylveco rumiankowy żel do twarzy to już moje 2 opakowanie i pewnie nie ostatnie. Na pewno kupię sobie kolejne opakowania. Czaję się też na wersję tymiankową ale póki co nie mam do niej dostępu.
Krem pod oczy z Soap& Glory Puffy Eye Attack to mój hit w pielęgnacji okolic oczu i z pewnością do niego jeszcze powrócę. Bardzo dobrze nawilża, napina i uelastycznia skórę wokół oczu. Korektor trzyma nie na nim jak marzenie:)
Floslek żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i chabrem bławatkiem. Ten produkt zna już chyba każdy więc dużo o nim mówić nie trzeba. Dobry żel dla nie wymagających skór. Z większymi problemami niestety sobie nie poradzi.
I na koniec Super Serum z Soap& Glory o którym więcej możecie poczytać tutaj KLIK.


Revitale płatki kolagenowe pod oczy. Przyznam szczerze, że nie widziałam jakichkolwiek super efektów. Może kiedyś jeszcze kupię tego typu kosmetyk ale z innej firmy.
Maseczka zielona glinka z rosyjskiej firmy (?) świetnie się sprawdzała. Zielona glinka dla skór tłustych jest niezastąpiona.
Nivea super delikatny płyn do usuwania makijażu był bardzo fajny i dobrze radził sobie z makijażem jednak ze względu na jego cenę i pojemność zdecydowanie bardzo opłacalne jest kupowanie płynu micelarnego z Garniera i do tego raczej już nie wrócę.


Bubel z Sally Hansen recenzja KLIK.
Sylveco żel do higieny intymnej był na prawdę świetny i niestety niewydajny. Mimo wszystko z przyjemnością do niego wrócę.
Soap& Glory Sugar Crush czyli kolejne opakowanie peelingu. Recenzja KLIK.
I na sam koniec mała perfumetka wody toaletowe Viva La Juicy. Zapach ładny, świeży i dziewczęcy ale...nie mój. Dodatkowo bardzo krótko utrzymywał się na ciele i był bardzo słabo wyczuwalny. 

Nareszcie koniec;)


A jak poszły Wam wasze denka???
Pochwalcie się...

Ściskam

Kokos

17 komentarzy:

  1. Faktycznie ogromne denko, choć i u mnie w okazało się , że kwiecień był miesiącem denka. Pobiłam swój rekord w ilości zużytych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc i tobie należą się pochwały:)

      Usuń
  2. Super ! Zazdroszczę takiego denka :) U mnie z sześć produktów jak na razie zużytych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) U mnie w tym miesiącu jak nigdy wszystko na raz się pokończyło:)

      Usuń
  3. Rzeczywiście zaszalałaś :) u mnie tylko 11 pustaków ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem dumna w kwietniu zużyłam wszystkie zapasy i teraz jestem na bieżąco. ;) Staram się nie kupować wielu rzeczy, żeby później nie mieć kilku produktów o tym samym działaniu ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja powoli również dążę do wykończenia swoich zapasów (szczególnie żeli pod prysznic) i muszę przyznać że idzie mi całkiem nieźle.

      Usuń
  5. wow, szapo ba moge jedynie napisac

    OdpowiedzUsuń
  6. Eliksir Biowaxu mi też przypadł do gustu. Świetnie odżywia końcówki. Aleś nazbierała tych opakowań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do eliksiru na pewno w przyszłości powrócę bo spisał się u mnie świetnie.
      Denko gigant:D Sama zaskoczona byłam ilością wykończonych kosmetyków:)

      Usuń
  7. Cześć
    Nazywam się Klaudia i z chęcią stworze dla Ciebie ślicznego bloga.
    Jeśli, więc jesteś zainteresowany czymś takim, proszę napisz do mnie.
    O to mój FB https://www.facebook.com/wystrojbloga
    Zapewniamy szybką i dobrą prace, okraszoną stałym kontaktem.
    Zapraszam serdecznie i przepraszam za SPAM :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, gratuluję denka:) Od jakiegoś czasu bardzo chciałabym móc powąchać perfumy Viva La Juicy, ale niestety nie mam do nich stacjonarnie dostępu...

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie Ci poszło, denko naprawdę ogromne. I ja nie znam nic z tego co u Ciebie już znikło.

    OdpowiedzUsuń