niedziela, 7 grudnia 2014

Listopadowe denko

Witajcie Kochani!!!

Po długiej nieobecności wracam z denkiem. Zaległych recenzji mam tyle że brak mi już miejsca na dysku;) (żart) więc nie przedłużając zapraszam na listopadowe denko:


1 i 2. Joanna z apteczki Babuni wygładzający peeling o zapachu bzu- coś wspaniałego i Joanna Naturia wygładzający peeling kawowy.
Oba wspaniałe, cudowne i te zapachy. Gdybym miałam do nich bezpośredni dostęp nie musiałby dla mnie istnieć żaden inny peeling. Wszystkim gorąco i serdecznie polecam.
Są tanie, świetnie peelingują, nie podrażniają, nie uczulają, pachną obłędnie.


3. Joanna szampon z prowitaminą B5 hypoalergiczny.
Jak dla mnie zwykły przeciętniaczek. Średnio się pienił, ale za to bardzo dobrze oczyszczał włosy "że aż skrzypiały". Po jego użyciu konieczna była odżywka bo w przeciwnym razie rozczesanie włosów nie wchodziło w grę.

4. L'oreal Elvive odżywka z proteinami reklamowana przez słynną Jenifer. Niestety dla mnie była to najzwyklejsza w świecie odżywka, która robiła to co ma robić bez większych fajerwerków. Powrotu do niej nie planuję.

5. Swarzkopf szampon dodający objętości.
Gigantycznej objętości niestety nie zauważyłam ale włosy były niesamowicie lekkie, pięknie pachniały a sam szampon pozwalał na przedłużenie ich świeżości. Bardzo pozotywnie mnie zaskoczył i z przyjemnością do niego powrócę.


6. Batiste i Herbal Essences dwa suche szampony o których robię recenzję już chyba 2 miesiąc  i jeszcze zrobić nie mogę;) Ale zrobię obiecuję. Po dłuższym stosowaniu stwierdzam że dla mnie idealnym szamponem byłoby kombinacja ich obu. HE ma lepsze działanie i wydajność za to Batiste ma przyjemniejsze zapachy.


7. Żele pod prysznic kremowe i te żelowe. Nie będę tutaj po kolei wypisywała ich zalet czy też wad. Wszystkie bardzo lubiłam i z przyjemnością będę do nich wracała.


8. La Roche Posay Effaclar H.
Pianka oczyszczająca do skóry tłustej ale i wrażliwej. Rozczarowanie totalne. Pianka tak na prawdę nie robiła nic. Nawet oczyszczanie buzi nie za dobrze jej wychodziło i ten wstrętny alkoholowy zapach. Fuj...nie polecam.

9. Lush woda z drzewa herbacianego dla skór tłustych niezastąpiony produkt. Posiadaczki cery tłustej koniecznie muszą się zaopatrzeć w ten produkt. Odświeża, łagodzi skórę po różnych zabiegach, działa bakteriobójczo. Produkt na 5.

10. Bioderma. Osławiona już woda micelarna...ale dla mnie nic specjalnego. Osobiście już do niej nie wrócę bo płyn z biedronki czy ten woda z Garniera działają na mnie równie dobrze. Więc skoro nie widać różnicy to po co przepłacać;)


11. Mixa lekki krem nawilżający przeciw błyszczeniu. Bzdura. Krem nałożony solo po około 2 godzinach powoduje takie świecenie buzi że nasza twarz wygląda jak żarówka. Jednak pod makijaż spisywał się całkiem ok. Ponownego zakupu jednak nie planuję.

12. Bioliq słynne serum rewitalizujące. Dobry produkt, który dość szybko się skończył. Niestety super efektów nie zauważyłam a tym bardziej nie podniósł mi się owal twarzy ale samo serum bardzo dobrze nawilżało moją tłustą buzie i z przyjemnością zakupię je ponownie.

13. La Roche Posay Hydreane Legere czyli krem nawilżający do skóry wrażliwej. Uwielbiam ten krem na wszystko. Zapach, działanie, konsystencję. Jedyną wadą niestety jest jego wydajność. Strasznie szybko się kończy a takie opakowanie 40 ml starcza mi czasami nawet na niecały miesiąc, a szkoda bo krem jest genialny. Polecam.


14. Ziaja mydełko w żelu o zapachu grapefruit z zieloną miętą. Niestety zapach troszkę mnie zawiódł ale samo mydełko spisywało się na 5 i mogę je polecić.

15. Sure czyli Rexona w sztyfcie. Muszę przyznać że polskie rexony spisują się u mnie o niebo lepiej i przede wszystkim lepiej mnie chronią niż te z UK. Poza tym w Polsce mamy większy wybór zapachowy. Tak więc do wersji angielskiej już nie wrócę.

16. Gillette pianka do golenia dla mężczyzn którą zużyłam ja. A co;) Lubię jej zapach i zawsze podkradam swojemu facetowi;)

17. Facelle płyn do higieny intymnej. Kupiony na promocji za 3 zł płyn zrobił ogromną konkurencję słynnemu Lactacyd. Przy okazji będę musiała zrobić sobie jego zapas;)


18. Holika Holika skarpetki złuszczające. Raz na jakiś czas lubię sobie zrobić taki dogłębny peeling. Skarpetki sprawdziły mi się dobrze i ładnie poradziły sobie ze zgrubiałą skórą jednak efekt gładkiej skóry nie potrwał zbyt długo.

19. Tso Moriri maska algowa z acerolą w formie peel off. Gdyby nie ten peel off maskę kochałabym mocnoooo. Działanie mega i każda dziewczyna powinna ją spróbować. Maskę dostałam w prezencie i niestety nie mam pojęcia ile kosztuje i gdzie można ją zakupić.


20. Moschino Toujour Glamour niestety nie moja bajka. Ale zużyłam. Za to Si od Amaniego już bardziej przypadł mi do gustu.
Maskara False Lash Wings z L'oreal okazała się strzałem w 10 i przyznam szczerze, że już dawno nie miałam tak dobrej maskary. Jednak 2000 Calorie z Max Factor nadal jest numerem jeden i poszukiwania jej tańszej zamienniczki nadal trwają.

Uff...
Dobrnełam do końca. Pudeło opróżniłam i czas zabrać się za kolejne zużycia.
Ściskam mocno

Kokos

15 komentarzy:

  1. Spore denko, gratuluję zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też sobie chwaliłam ten szampon ze schwarzkopfa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest fajny choć u nas produkty ze Swarzkopfa są bardzo trudno dostępne.

      Usuń
  3. Muszę dorwać kawowy peeling Joanny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie Kochana bo jest świetny i ten zapach....:)

      Usuń
  4. Ja używam masek algowych Dermuss. Poleca, bo buzię mam po nich cudnie nawilżoną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z miłą chęcią bym ich wypróbowała tym bardziej teraz ale niestety dostęp mam bardzo ograniczony;/

      Usuń
  5. Na tę wodę z Lush'a czaję się od pewnego czasu, skoro zbiera pochwały tym bardziej powinnam się w nią zaopatrzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ pokaźne denko! Świetnie Ci poszło!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ pokaźne denko! Świetnie Ci poszło!

    OdpowiedzUsuń