niedziela, 17 sierpnia 2014

Laura Mercier Body & Bath Almond Coconut Milk Scrub

Witajcie Kochani!!!

Niedawno na moim blogu pojawił się obszerny wpis na temat produktów typu scrub/peeling z Soap& Glory. Używanie ich to sama przyjemność ale w pewien piękny poranek w niedzielę w mojej ręce wpadł produkt który na długo zostanie w mojej pamięci. Mowa o scrubie do ciała Laura Mercier Body & Bath Almond Coconut Milk Scrub. 


Produkt niewątpliwie luksusowy a jego cena powala na kolona. Kwota 50 $ za pojemność 300 gramów jest niewątpliwie zaporowa i osobiście nie wydałabym tyle na produkt tego typu. Na szczęście udało mi się go kupić za cenę 5 Ł (150 g) więc nie zastanawiając się długo od razu go kupiłam i zaczęłam testować. 


Pierwsze co od razu rzuca się w oczy to szklany słoiczek, który nie ukrywajmy stanowi dodatkowy element dekoracyjny naszej łazienki. Do opakowania dołączona jest mała drewniana "beczułka" (taką którą nabieramy miód). Osobiście jej nie używałam gdyż wydobycie produktu nie stanowiło większego problemu. Po odkręceniu nakrętki mamy jeszcze jedno dodatkowe wieczko.



Konsystencja produktu przypomina mi gęsty biały krem/gumę!!! w którym zatopione są duże, ostre kawałki cukru (dobrze widać je na zdjęciu), migdałów, wiórek kokosowych oraz cynamonu. Konsystencja jest tak gęsta, że nie musimy się martwić, że scrub "wyślizgnie" nam się z dłoni i wyląduje w odpływie.
Zapach to istna bomba perfumeryjna. Nie ma mowy o sztucznych nutach zapachowych. Czysty migdał i kokos w całej swej cudownej postaci choć zdaję sobie z tego sprawę, że taki mocny/słodki zapach nie każdemu przypadnie do gustu. 


Scrubu używałam raz w tygodniu (przeważnie w sobotę) robiąc sobie mini spa. Przyznaję szczerze- to najlepszy scrub jaki kiedykolwiek miałam okazję używać. Pod względem działania na prawdę nie mam mu nic do zarzucenia. Stopień ścierania jest gigantyczny i potrafi doprowadzić skórę do miękkości porównywalnej z miękkością skóry niemowlaczka. Jednak osoby z bardzo wrażliwą skóra będą musiały uważać. Scrub nakładałam na lekko zwilżoną skórę gdyż solo jego rozprowadzenie jest nieco trudne.
Zapach nie dość, że utrzymywał się w łazience przez cały następny dzień to moja skóra nie potrzebowała już niczego więcej. Po tym scrubie nie używałam już żadnego masła/balsamu bo po prostu to nie jest konieczne. Zawarte olejki (winogronowy i oliwny) wystarczająco pielęgnują skórę przy czym nie zostawiają tłustego czy lepkiego filmu na niej. Scrub spłukiwałam gorącą wodą dzięki czemu moja skóra dodatkowo była bardziej rozgrzana, pobudzona i ukrwiona. Masaż takim zdzierakiem gwarantuje natychmiastowe poprawienie miko krążenia.
Scrub dzięki swojej konsystencji okazał się niesamowicie wydajny i starczył mi na kilkanaście mini spa w domowym zaciszu.


Dodatkowe informacje o produkcie:
Cena: za pojemność 300 g 50$
Dostępność: storna internetowa producenta, stoiska i salony Laura Mercier, House of Fraser, John Lewis
Termin przydatności od otwarcia: 6 miesięcy

Podsumowując. 
Produkty Laura Mercier są niestety niesamowicie drogie ale mimo wszystko godne uwagi. Przyznam szczerze, że po tym scrubie mam ochotę na wypróbowanie jeszcze innych kosmetyków pielęgnacyjnych jak i kolorówki. Samego scrubu niestety sobie nie odkupię ale tylko i wyłącznie ze względu na cenę. Gdyby był nieco tańszy myślę, że bardzo często gościł by w mojej łazience. 

Kokos

15 komentarzy:

  1. Wygląda bardzo ekskluzywnie. Musi bosko pachnieć. Poszukam go, może dostane gdzieś taniej, bo narobiłas mi na niego ochoty;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnie nieziemsko, intensywnie i dłłuuggooo...To mój pierwszy kosmetyk od pani Laury i coś czuję że nie ostatni. Teraz przymierzam się do podkładu silky foundation choć nie jestem pewna jak sprawdzi się na mojej tłustej cerze.

      Usuń
  2. Cena faktycznie zaporowa, ale dla takiego efektu może warto się spłukać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście dużo nie wydałam i strasznie się cieszę. Warto polować na promocje i okazje.

      Usuń
  3. Przymierzam się do zakupu jakiegoś pielęgnacyjnego kosmetyku LM. Póki co mam róż w kremie, z którego jestem niesamowicie zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam twój róż i urzekł mnie od razu. Niestety moja tłusta cera nie lubi się z tego typu kosmetykami tzn. kremowymi formułami więc pozostaje mi podziwiać go u ciebie:)
      Słyszałam że kremy pielęgnacyjne pachną i mają super działanie. Ja osobiście czaję się teraz na kolorówkę szczególnie na jakiś podkład.

      Usuń
  4. Świetnie wygląda w tym opakowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pod wrażeniem - chciałabym go przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Produkt na prawdę wart uwagi jednak nie za cenę regularną moim zdaniem. Cena powinna być odrobinę niższa.

      Usuń
  6. Chciałabym go chociaż powąchać :) Podobno kremy do rąk od LM też są genialne...Marzy mi się taki zestaw pielęgnacyjny LM, scrub, krem do ciała i do rąk na jakieś urodziny/gwiazdkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z miłą chęcią i ja bym wypróbowała taki wspaniały zestaw choć z drugiej strony wolałabym uzupełnić swój kuferek jakimiś kolorowymi produktami, które akurat na tą chwilę są mi niezbędne.

      Usuń
  7. Uwielbiam zapach kokosa w takich kosmetykach i coś podejrzewam, że bardzo byśmy sie polubili z tym produktem :)

    OdpowiedzUsuń