niedziela, 30 września 2012

Mały/ duży haul zakupowy;)

Witajcie Kochane.
Dziś w to deszczowe i pochmurne, niedzielne popołudnie postanowiłam pokazać Wam zakupy poczynione przez okres 2 miesięcy.
Ciągle czekam na paczke z Polski więc musicie się uzbroić w cierpliwość;) Ja również już niemogę się doczekać.
Nie przedłużając zaczynam "prezentację".


1. Clarins Beauty Flash Balm. Na początku miałam do niego mieszane uczucia ale za każdym razem kiedy go używam coraz bardziej go lubię. Napewno w przyszłości pojawi się o nim dokładniejsza notka bo produkt wart jest uwagi.
2. Burt's Bees. Żel pod prysznic cytrusy i imbir. Już kiedyś miałam jedną mała próbeczkę żelu z tej firmy tylko o innej nucie zapachowej. Niestety tamten zapach wycofali całkowicie nad czym ogromnie ubolewam. Tym razem udało mi się zdobyć za połowe ceny ten oto żel, który na dzień dzisiejszy musi poczekać na swoją kolej.
3. Oryginal Source. Żel pod prysznic cytryna i drzewo herbaciane. Zobaczyłam ten żel w haulu u hoshi777 i też postanowiłam go wyprobować. Zobaczymy jak się spisze ten. Z mojego niuchania wnioskuje, że pachnie o wiele lepiej niż jego poprzednik lemonkowy (pisałam o nim w projekcie denko -wrzesień klik).
4. Imperial Leather. Kolejny już żel (trzeba zrobić zapasy;)). Nie miałam jeszcze żadnego żelu z tej firmy- tzn. już mam. Zobaczymy jak się spisze.
5. Burt's Bees. Cukrowy peeling do ciała z żurawiną i granatem. Na opakowaniu znajduję się informacja, że scrub jest w 100% naturaly. Pachnie obłednie. Bardzo jesiennie i słodko. Jestem ciekawa jego działania. Jednak i on musi poczekac w kolejce;)
6. Yankee Candle. Już kolejne dwa krążki tym razem o zapachu lawendy. Połówka właśnie topi się w kominku. Zapach pięknie pachnie jednak przyznam szczerze spodziewałam się intensywniejszego zapachu czystej lawendy.


7. Yankee Candle. Trzy małe dyfuzorki (od lewej) cedr (mój ulubiony, pachnie jak choinka z lasu, będzie idealny na chłodniejsze wieczory), christmas cookie (bardzo słodki, wręcz duszący zapach, nie wiem czy będe w stanie go wytrzymać), sparkling cinnamon ( jak sama nazwa wskazuje, sam cynamon). Za cały zestaw całam całe 50 pensów. Żal nie brać;)


8. Tangle Teezer. Wersja kompaktowa do torebki. Niestety nie jest tak dobra jak jej "siostra", jednak do torebki w sam raz. Napewno będzie o niej osobny post. O zwykłej tangle teezer pisałam tutaj klik. Chętnych zachęcam do przeczytania mojej opini.
9. Biotherm Aquasource Gel 2x15 ml. Jak tylko wykończe już napoczęte kremiki zabieram się za te;)
10. Carmex. Wersja w sztyfcie barwiona. Moim zdaniem nic specjalnego. Ma dziwny zapach i niestety na ustach pozostaje ten posmak.


11. Ecotools. Pędzelek do różu. Miłością do tych pędzli zaraziła mnie ponownie jednak przemiła osóbka z blogowego świata. Pewnie nawet o tym nie wie ale i tak jej dziekuje;)


12. TBS Rainforest Balance. Szampon o którym pisałam tutaj klik. Tym razem wziełam większe opakowanie.


13. Poczwórne cienie firmy Nouba. O nich niestety nie moge jeszcze nic powiedzieć, pozatym że mają piękne odcienie. Sama paletka jest dobrze i solidnie wykonana.


14. Nip + Fab. Masełko do ciała. O tych masełkach usłyszałam od Kasi Katosu. Popędziałam do najbliższego Bootsa i wzieła wszystkie 3 zapachy. To powyższe, pistacjowe (które Kasia polecała), jednak mnie jego zapach poprostu odżucił, oraz mango. Dwa ostatnie oddałam mamie i siostrze a to powyższe zostawiłam sobie. Produkt genialny ale o nim już wkrótce.

To już koniec moich zakupów. Troszke się tego nazbierało. Teraz czekam jeszcze na kosmetyki z Polski. O nich również napisze;)
Tymczasem uciekam zobaczyć co się dzieje w blogowym świecie.
Piszcie Kochane jeżeli miałyście któreś z powyższych kosmetyków. Ciekawi mnie wasza opinia.
Pozdrawiam i ściskam mocno i życze Wam lepszej pogody niż jest u mnie.

22 komentarze:

  1. Oj kusisz tymi kosmetykami:) Szkoda, że wiele z nich nie jest dostępnych w Polsce, a jak są to mają kosmiczne ceny:(
    Chętnie wypróbowałabym kosmetyki tej firmy Burt's Bees.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Kochana ceny w Pl za te kosmetyki naprawde sa wysokie i czesto zawyzone. Firma Burt's Bees jest firma ktora produkuje organiczne kosmetyki i z ciekawosci postanowilam sprobowac ich kolejne "perelki" (zobaczymy czy perelkami sie okaza).
      Wiele produktow nie jest faktycznie dostepna w PL ale ja mam ten sam problem co Wy. Nie mam dostepu do Polskich kosmetykow ktore moim zdaniem sa naprawde swietne.
      Zawsze jednak mozna sobie jakos poradzic;)

      Usuń
  2. Ja chętnie wypróbowałabym to masło z NIP+FAB, Katosu skutecznie do niego zachęca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maselka sa rewelacyjne. Dla kazdego napewno cos sie znjadzie. Polecam ci Kochana je bardzo goraco.

      Usuń
  3. Bardzo lubię kosmetyki z Burt's Bees:) Miałam inną wersję tego żelu (niestety nie pamiętam jaką), kupioną w zestawie z innymi produktami i byłam z niego bardzo zadowolona. Na dzień dzisiejszy zostało mi masełko do skórek, które uwielbiam. Ale najważniejsze czekam na recenzję tego cukrowego peelingu, to jak wygląda słoiczek sprawia, że moje oczy aż się świecą:)
    Żel z OS faktycznie pachnie jak cytrynka:) bardziej przypadł mi go gustu niż ten z mango i makadamia. Właśnie uświadomiłam sobie jak ważne jest pierwsze wrażenie, gdy poznajemy daną firmę:)
    Ciekawie wygląda również to masełko do ciała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez Kochana mam to maselko do skorek ktore jest swietne jednak moje lenistwo daje o sobie znac i uzywam je tylko wtedy jak sobie o nim przypomne;/
      Scrubu tez jestem bardzo ciekawa bo sam zapach juz zacheca do uzycia. Musze jednak najpierw zuzyc juz otwarte peelingi. Projekt denko musi trwac:)

      Usuń
    2. Pewnie, że musi trwać! Bez tego ani rusz i nie ma się wyrzutów sumienia, że kolejny produkt ląduje w koszyku;)

      Usuń
  4. wszystko z tego posta chetnie bym przygarnęla..

    OdpowiedzUsuń
  5. Po wizycie w B&BW nabrałam ochoty na wszelkie pachnące żele, masełka, peelingi itp. Burt's Bee jest kuszące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda Kochana ze nie mozesz poczuc tego intensywnego zapachu scrubu. Roznosi sie po całym pomieszczeniu. Zobaczymy jak sprawdzi sie na skorze.

      Usuń
  6. Co powiesz na akcję: PAŹDZIERNIK - MIESIĄCEM MASECZEK? Może się przyłączysz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chetnie. Prosze tylko o szczegóły.

      Usuń
  7. Calkiem pokaźne zakupy! Widzę woski YC ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woski podbiły moje serce ale nadal szukam swojego zapachu:)

      Usuń
  8. Dziękuję za obserwowanie:) I zapraszam do otagowania:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie ten Carmex się nawet spodobał :-) Co prawda nie używam go ostatnio często, ale zapach ma według mnie całkiem przyjemny. A ten pędzel do różu jest bardzo fajny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pedzle z ecotools podbily moje serce. Mam juz 2 w kolekcji i zamierzam zaopatrzec sie w kolejne:)

      Usuń
  10. Żałuję, że nie mam dostępu do Burt's Bees. Mam ten pędzelek do różu i uważam, że to moje najlepiej wydane 26zł :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja Cie kocham za ten post:* Jadę własnie za tydzien do UK i wiem gdzie sa te wspaniałe masełka:)Ile kosztują?:)
    Cienie Nouba uwielbiam, mam te same co Ty:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maselka Kochana sa w BOOTS.
      Takie male 50 ml kosztuje 2.95 o ile sie nie myle. Duze 200ml okolo 8-9 funtow. Oprocz tego co jest na zdjeciu jest jeszcze pistacjowe i mango ale ich zapchy sa bardzo intensywne szczegolnie pistacjowe. Kochan wyprobuj koniecznie bo ten balsam/maslo czy jak kto chce to nazwac jest numerem jeden.

      Usuń
    2. słyszałam, słyszałam:) Dzieki kochana i co tam jeszcze fajnego?

      Usuń
  12. no widzę tutaj mój ukochany pędzel, ale chyba nie o mnie mowa? ;)

    OdpowiedzUsuń