niedziela, 3 czerwca 2012

The Body Shop Seaweed Mattifying Day Cream.

Wróciłam:)
Po długim okresie niepisania wkońcu jestem i od razu zabieram się za recenzję matującego kremu do twarzy na dzień z algami z TBS.


Prawde powiedziawszy na pielęgnacje z tej firmy żadko zwracałam uwagę. Przez przypadek też dowiedziałam się o tym kremie. Ciekawość jednak zwyciężyła i kupiłam go. Nie żałuję i już teraz wiem, że będzie to mój ulubieniec na najbliższe lata:)


Powiem szczerze nie oczekiwałam po nim żadnych cudów. Z reguły matujące kremy na moje skórze nie spisują się zbyt dobrze ale ten mimo iż nie zmatowił mi tej buzi na cały dzień całkiem dobrze się spisał.


Kremik jest w plastikowym pudełeczku. Dodatkowo krem posiada plastikowy krążek aby krem się nie rozlał ponieważ jest bardzo "wodnisty" a dokładniej ma poprostu żelową konsystencję.


O samym kremiku moge wypowiedzieć się tylko w samych superlatywach. Już dawno przestałam szukać kremu który zamtowi mi buzię na cały dzień ponieważ wkońcu poszłam po rozum do głowy i stwierdziłam że takie kremy poprostu nie istnieją (albo ja jeszcze na taki nie natrafiłam;). Krem poznałam dzięki Basi która nakręca filmy na youtube. Ona właśnie pokazywała ten krem i tonik. Ja na początku skusiłam się na sam krem bo odkąd odkryłam hydrolat oczarowy coś takiego jak tonik przestało dla mnie istnieć.
Krem ma bardzo "miły" zapach. Mnie osobiście bardzo się podoba. Ma bardzo rzadką konsystencję przez co dobrze się wchłanina i co najważniejsze nie zostawia na buzi klejącego filmu czego ja poprostu znieść nie mogę.


Idealnie nadaję się pod makijaż. Makijaż nie roluję się pod nim. Wiem, że dużo dziewczyn narzeka że krem niezbyt dobrze nawilżył im buzie. Nie jest to krem nawilżający tylko matujący więc nie musi tego robić jednak ja przez cały okres zimowy jak i letni używałam go i stan mojej buzi (pod względem nawilżenia) naprawde był na bardzo dobrym poziomie. Pozatym krem jest super wydajny. Wystarczy niewielka ilość na całą buźkę. Dzięki poręcznemu opakowaniu możmy wydobyć krem do ostatniej kropelki:)
Szukałam jakiegoś minusa który będzie przemawiał na niekorzyść ale nie znalazłam. Dla mnie jest to jeden z najlepszych kremów do skóry mieszanej i tłustej i jestem w stanie porównać go do kremu z Clinique z serii 3 step Dramatically Different Moisturizing Gel (co prawda oba mają inne zadania ale na mojej buzi efekty mają takie same).


Zdjęcia pokazują kremik podczas 2 miesięcznego codziennego stosowania. Jak widać wydajność jest super. Na dzień dzisiejszy kremik już niestety mi się skończył i ubolewam nad tym bardzo. Narazie jednak wstrzymam się z jego ponownym kupnem ponieważ testeuję nowy (dla mnie) krem z Lirene który dostałam od swojej siostrzyczki:*
Natomiast dzisiaj udało mi się zdobyć z tej samej linii seaweed krem-serum na noc. Tak mnie strasznie kusi żeby już dzisiaj go wypróbować ale niestety lub stety musze skończyć swoje już zaczęte kremy. Recenzja jednak napewno będzie.
Dodam jeszcze, że pojemność mojego ulubieńca to 50 ml a koszt to około 7 funtów.
Słyszałam jeszcze wiele dobrego o maseczce z tej samej linii i chyba w niedługim czasie czeka mnie wycieczka do ich sklepu:)

13 komentarzy:

  1. Nigdy nie miałam kremów w żelowej konsystencji, ale ten wygląda na dobry krem na lato:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzywalam go i na lato i w okresie zimy i spisywal sie swietnie o kazdej porze roku. Nie wiem jak by sie zachowal dla skory np. suchej.

      Usuń
  2. Chyba z rok temu w UK wachalam go i pieknie pachnial

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zapach rowniez sie bardzo podoba.

      Usuń
  3. Lubię żelowe kremy. :)
    Moja Teściówka ma maskę z tej serii i śmierdzi bardzo. Znaczy się - maska, nie Teściówka. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wachalam tej maski ale kolezanka bardzo ja zachwala i chyba sie skusze. Napewno dam znac jak juz ja zdobede.

      Usuń
  4. z jednej strony skusił mnie opis kremu, a z drugiej: nie cierpię Clinique dram. diff. moist. :))

    Obserwuję i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedni lubia inni nienawidza. Zawsze mozna poprosic o probke w sklepie:)
      Dziekuje ze obserwacje. Napewno wstapie i do ciebie.

      Usuń
  5. Ciekawy krem, choć mam problemy ze świecenie, nie są one tak uciążliwe jak naczynka i przebarwienia po trądziku. Na razie stawiam na nawilżenie, bo ostatnio moja buzia jest strasznie przesuszona po kuracji na trądzik.
    Na pewno będę jednak miała na uwadze ten kremik:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana jak tylko kupie kolejne opakowanie moge ci podeslac pare jego probek. Zobaczysz jak zachowuje sie na twojej buźce. Nie wiem jak poradzi sobie z naczynkami ale jezeli chodzi o nawilenie u mnie osobiscie jest ok.

      Usuń
  6. Powiem, że planuję wypróbować kremy do twarzy z TBS ale boję się czy mnie nie pozapychają aj

    http://kobiece-wariacje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie moge zagwarantowac czy kremy cie nie zapachaja ale u mnie osobiscie nic takiego nie zauwazylam a mam tendencje do zapychania.

      Usuń